Trauma nie jest tylko wspomnieniem trudnych wydarzeń — to także zapis reakcji naszego ciała i układu nerwowego. O tym jak przeżycia osobiste, pokoleniowe i historyczne wpływają na nasze funkcjonowanie i jak poprzez rozwój samoświadomości i sztuki samoregulacji możemy wspierać własne zdrowie psychiczne i fizyczne pisze psychotraumatolog Agnieszka Rejsler-Doroszewska z psychoterapia online besure.
Człowiek to istota naznaczona traumą. Przez pokolenia doświadczaliśmy trudnych wydarzeń, które odcisnęły na nas swoje piętno. Istnieje nawet specjalne określenie na to zjawisko – traumy historyczne. Jednym z najbardziej bolesnych doświadczeń była II wojna światowa, której skutki odczuli wszyscy żyjący w Polsce. Możliwe, że każdy z nas nosi w sobie ślady przeszłości – nie tylko w postaci własnych przeżyć, ale także tych przekazanych nam przez rodziców i dziadków.
Zarówno osobiste, jak i pokoleniowe oraz historyczne traumy wpływają na nasze życie – na to, jak postrzegamy ludzi, świat i samych siebie. Kształtują nasze przekonania i sposób, w jaki funkcjonujemy na co dzień. Zjawisko traum historycznych ciekawie opisuje Michał Bilewicz w książce: „Traumatoland. Polacy w cieniu przeszłości”. Autor wyjaśnia między innymi, skąd bierze się nasza nieufność wobec władzy oraz dlaczego wielu Polaków ma skłonność do pesymizmu. To wymagająca, ale wartościowa lektura – polecam jej przeczytanie.
Trauma to nie tylko wynik trudnych wydarzeń czy zewnętrznych okoliczności, których doświadczamy. To, czy coś stanie się dla nas traumą, zależy przede wszystkim od reakcji naszego ciała na dane wydarzenie.
Liczy się to, jak nasz organizm radzi sobie ze stresem na dłuższą metę, w jakiej kondycji jest nasz układ nerwowy i cały organizm. Ogromne znaczenie mają też nasze relacje z innymi – czy dają nam wsparcie, czy wręcz przeciwnie, potęgują stres.
Obserwacje i badania potwierdzają, że jesteśmy połączeni z innymi ludźmi na poziomie układów nerwowych. Co to znaczy? To znaczy, że na poziomie układu nerwowego odbieramy od innych osób sygnały o bezpieczeństwie lub zagrożeniu, a także sami wysyłamy takie sygnały. Jesteśmy odpowiedzialni za to co wnosimy do naszego otoczenia – co wnosimy do relacji partnerskich, do relacji z dziećmi, do kontaktów z ludźmi w pracy. Innymi słowy ważne jest co „wysyłam w świat”, w jakim stanie znajduję się nasz układ nerwowy.
Rozwijając samoświadomość możemy rozpoznać w jakim miejscu jest druga osoba, czy ma poczucie bezpieczeństwa - czy jest w stanie równowagi, otwartości, rozluźnienia, czy raczej nie? Nieraz mówimy, że ktoś jest trudny, bo potrzebuje dużo naszej uwagi. Ale dlaczego ta osoba nas tak absorbuje? Być może ma to związek z tym, że trudno jest jej uzyskać stabilizację emocjonalną – często jest w lęku, albo w złości, albo zawsze widać u niej smutek. Czasem mówimy, że ktoś się nie stara, nie stosuje do zaleceń (takie określenie może dotyczyć dzieci). Osoba „trudna” – rozzłoszczona, nerwowa - jest rozregulowana na poziomie układu nerwowego. Co dzieję się z tą osobą? Czego układ nerwowy takiej osoby potrzebuje w tej chwili?
Możemy zastanowić się co zrobić, żeby wesprzeć drugą osobę. Sygnałami bezpieczeństwa jest swobodna postawa ciała, spokojny lub radosny ton głosu, pogodny wyraz twarzy. Gdy sami czujemy się bezpiecznie wtedy spontanicznie prezentujemy zachowania wskazujące na zaangażowanie społeczne.
Jeśli otoczenie jest niebezpieczne, wtedy neurocepcja, (percepcja z poziomu układu nerwowego) przenosi nas w obszar reakcji: walka lub ucieczka. Zadaniem neurocepcji jest wykrycie zagrożenia. Ale jeśli otoczenie stanowi zagrożenie życia i nie ma możliwości do ucieczki lub walki, wtedy nasz układ nerwowy może przejść w stan znieruchomienia lub dysocjacji (odcięcie, zamrożenie).
Dzieje się to na poziomie obwodów błędnych układu nerwowego. Warto zwrócić uwagę, że stan znieruchomienia jest bardziej niebezpieczny dla człowieka (przynosi poważniejsze skutki) niż stan zamrożenia.
W sytuacji silnego stresu czynnikiem pomagającym przywrócić poczucie bezpieczeństwa jest ruch. Gdy chodzimy, biegamy, ćwiczymy pozbywamy się nadmiaru energii wytworzonej do obrony. Poza tym jeśli w sytuacji zagrożenia pozostajemy w kontakcie z druga osobą „twarzą w twarz” jest to wspierające dla naszej psychiki i organizmu. Ale, gdy izolacja społeczna na to nie pozwala, wtedy nasila się reakcja obronna organizmu – odczuwamy to najczęściej w brzuchu jako silne napięcie i skutkuje ten stan zaburzeniem naszej fizjologii.
Gdy stan ten utrzymuje się w trybie przewlekłym to wtedy dochodzi do zaburzeń psychicznych i fizycznych. Uważa się, że najczęściej stany somatyczne takie, jak np. zespół jelita drażliwego, czy inne zaburzenia psychosomatyczne współistnieją z doświadczoną w przeszłości traumą oraz z aktualnie przeżywanym przewlekłym stresem. W związku z tym powiązaniem stanów tych nie można leczyć niezależnie od traumy. Takiego spojrzenia niestety brakuje w aktualnych modelach medycznych. Stanów psychosomatycznych nie wyleczy się jedynie przy pomocy farmakoterapii.
Autonomiczny układ nerwowy wspiera wzrost, rozwój, zdrowie, ale tylko wtedy, gdy nie jest angażowany do obrony.
Rozwój samoświadomości pomaga zatrzymać się na sobie i zastanowić czego potrzebuję, aby poczuć opacie w sobie, czego potrzebuję, żeby czuć zakotwiczenie w swoim wnętrzu? Czy mogę poczuć bezpieczeństwo płynące z brzucha? Jeśli w tym momencie nie czuję się bezpiecznie to co mi pomoże poczuć się lepiej, poczuć rozluźnienie? Natomiast, gdy czujemy się bezpiecznie, zakotwiczeni we własnej energii – wysyłamy tę energię do innych ludzi, do ich układu nerwowego. Łącząc się z innymi z tego miejsca możemy zmieniać świat, oczywiście najpierw zmieniając ten świat w najbliższym otoczeniu. Ta komunikacja między układami nerwowymi dzieje się zawsze. Zachodzi zawsze bez względu na to, czy jesteśmy tego świadomi, czy też nie.
W rozpoznaniu własnego stanu pomagają ćwiczenia polegające na praktykowaniu uważności. Pomagają w tym, żeby zauważyć samego siebie: Gdzie jestem? W jakim stanie jestem? Czego potrzebuję, żeby powrócić do stanu równowagi? Czego potrzebuję, żeby połączyć się ze swoją energią witalną? Celem ćwiczeń jest odnalezienie w sobie bezpiecznej strefy. Im częściej łączymy się w sobie z pozytywną energią, witalnością, bezpieczeństwem, z miejscem, gdzie zauważamy w sobie energię dobroci, tym częściej doświadczamy spokoju i rozluźnienia. Gdy mamy przyjazny kontakt ze sobą odczuwamy przyjemne ciepło. Chodzi o to, żeby zatrzymać się na tym stanie i pozwolić, żeby się wzmocnił.
Tym między innymi zajmuje się psychotraumatologia – wzmocnieniem tych pozytywnych doświadczeń i rozluźnieniem napięć w ciele, które mogą mieć swoje źródło w przeżytych kiedyś traumach. Psychotraumatologia uczy samoregulacji emocjonalnej poprzez pracę z ciałem i wspiera kondycję układu nerwowego.
Samotność po 30., 40., 50. Jak budować relacje, gdy dotychczasowa sieć społeczna się kurczy?
Święta bez stresu? Psycholog zdradza, jak przeżyć ten czas w spokoju
Rozstanie jak żałoba – jak przeżyć stratę i odbudować siebie
Przemoc emocjonalna, love bombing, kontrola: te mechanizmy obnaża film „Dom dobry”
Jesienna chandra czy depresja sezonowa? Kiedy warto porozmawiać z psychologiem
Syndrom pustego gniazda – jak poradzić sobie, gdy dzieci opuszczają dom?
Serwis HaloDoctor ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny i w żadnym wypadku nie zastępuje konsultacji medycznej. W celu dokładnej diagnozy zalecany jest kontakt z lekarzem. Jeśli jesteś chory, potrzebujesz konsultacji lekarskiej, e‑Recepty lub zwolnienia lekarskiego umów wizytę teraz. Nasi lekarze są do Twojej dyspozycji 24 godziny na dobę!
Samotność po 30., 40., 50. Jak budować relacje, gdy dotychczasowa sieć społeczna się kurczy?
Święta bez stresu? Psycholog zdradza, jak przeżyć ten czas w spokoju
Rozstanie jak żałoba – jak przeżyć stratę i odbudować siebie
Przemoc emocjonalna, love bombing, kontrola: te mechanizmy obnaża film „Dom dobry”
Jesienna chandra czy depresja sezonowa? Kiedy warto porozmawiać z psychologiem
Syndrom pustego gniazda – jak poradzić sobie, gdy dzieci opuszczają dom?