W ostatnich latach kultura „swipe’owania” - czyli szybkiego przesuwania palcem w prawo lub w lewo - stała się jednym z głównych sposobów nawiązywania relacji romantycznych. Coraz częściej zauważam to również w gabinecie, gdzie pacjenci opowiadają o relacjach budowanych za pośrednictwem aplikacji randkowych. Słyszę zarówno historie pełne nadziei, jak i opowieści o rozczarowaniu, poczuciu powierzchowności czy samotności. Z jednej strony nowoczesna technologia daje łatwy dostęp do kontaktu z drugim człowiekiem – z drugiej, zaczyna zmieniać sposób, w jaki patrzymy na bliskość, więzi i samego siebie – dla HaloDoctor temat przybliża psychoterapeutka Ewelina Sowińska.
Swipe’owanie przypomina bardziej przeglądanie ofert niż spotkanie z człowiekiem. W praktyce oznacza to, że często oceniamy drugą osobę w kilka sekund - na podstawie zdjęcia, krótkiego opisu, może jednego zdania. Z jednej strony to wygodne. Z drugiej - niesie ryzyko, że coraz trudniej będzie nam budować relacje oparte na czymś głębszym niż pierwsze wrażenie.
W gabinecie często słyszę od pacjentów, że „niby jest dużo opcji, ale nie wychodzi” że „każdy kontakt urywa się po kilku wiadomościach” albo że „relacje są płytkie, jednorazowe, bez zaangażowania”. I rzeczywiście - łatwość, z jaką można rozpocząć (i zakończyć) rozmowę, może sprzyjać unikaniu pogłębiania relacji, zwłaszcza gdy pojawiają się pierwsze różnice, niepewność czy trudne emocje.
Paradoksalnie - im więcej mamy opcji, tym trudniej się zaangażować. Gdy wszystko jest „na wyciągnięcie ręki”, pojawia się wrażenie, że nie warto inwestować w jedną osobę, bo „może czeka ktoś lepszy”. To poczucie tymczasowości przenosi się na sposób myślenia o relacjach - coraz częściej są one traktowane jak coś, co można wymienić, jeśli przestaje działać.
Tymczasem każda trwała więź wymaga czasu, obecności i pewnej gotowości do wysiłku. Kiedy przyzwyczajamy się do szybkiego rytmu, łatwo zniechęcamy się, gdy związek przestaje być lekki i bezproblemowy. Pojawiają się też trudności z podjęciem decyzji - bo jak wybrać, skoro możliwości są praktycznie nieograniczone?
Osoby intensywnie korzystające z aplikacji randkowych często opowiadają o zmęczeniu: randkowaniem, pisaniem, szukaniem. Mówią o tym, że zaczynają czuć się niewidoczne, przeciętne, do zastąpienia. To trudne doświadczenia, zwłaszcza dla osób, które autentycznie szukają relacji i inwestują w nią emocjonalnie. W takich sytuacjach łatwo o zranienie. Przykładem jest zjawisko ghostingu - czyli nagłego zniknięcia bez słowa wyjaśnienia. Dla jednej strony może to być sposób uniknięcia konfrontacji, dla drugiej – powód do długotrwałego poczucia odrzucenia i niepewności.
Choć świat aplikacji daje dostęp do wielu ludzi, nie zastępuje poczucia bliskości. Samotność, mimo wielu kontaktów, to temat, który w gabinecie pojawia się coraz częściej.
Obserwuję wyraźny wzrost problemów z budowaniem trwałych relacji - zwłaszcza u osób, które przez dłuższy czas funkcjonują w środowisku „ciągłego randkowania”. Coraz trudniej zaufać, zatrzymać się, wybrać jedną osobę. Czasem pojawia się wręcz lęk przed bliskością - niechęć do zaangażowania, obawa przed utratą niezależności, trudność z odsłonięciem siebie.
To zrozumiałe - relacja niesie ze sobą ryzyko zranienia, odrzucenia, ale też konfrontacji z własnymi emocjami i potrzebami. Tymczasem aplikacje uczą nas relacji bez głębi, bez zobowiązań, bez trudnych rozmów. Z biegiem czasu może to prowadzić do zamknięcia się w schemacie powtarzalnych, krótkotrwałych kontaktów.
Wiele osób, które intensywnie korzystają z aplikacji randkowych, przejawia trudności w nawiązywaniu głębokich więzi. Często stoi za tym lęk przed bliskością – niechęć do bycia zbyt zależnym emocjonalnie, odsłoniętym czy zranionym. Aplikacje dają wtedy złudne poczucie kontroli: to ja wybieram, kiedy, z kim i jak długo będę w relacji.
Lęk przed bliskością może mieć wiele przyczyn, które często są złożone i zakorzenione w doświadczeniach z przeszłości, ale jego utrwaleniu i nasileniu sprzyja również kultura natychmiastowej gratyfikacji, czyli szybkie nagradzanie bez wysiłku i bez czekania. Oto główne mechanizmy które stoją za lękiem przed bliskością:
Bliskość zawsze niesie ze sobą ryzyko: odrzucenia, zranienia, zależności. Kiedy żyjemy w świecie, który uczy nas, że nie trzeba się męczyć (wystarczy kliknąć, przesunąć, przewinąć), naturalnie uczymy się unikać wszystkiego, co trudne lub niewygodne.
Bliskość wymaga konfrontacji z lękiem, niewiedzą, niepewnością. Kultura szybkich przyjemności uczy nas raczej ucieczki niż konfrontacji.
Bliskie relacje rozwijają się powoli, często z okresami niepewności i niejednoznaczności. Tymczasem kultura natychmiastowej gratyfikacji - np. media społecznościowe, szybki seks, szybkie randki - zaniża naszą cierpliwość i wytrzymałość emocjonalną.
To sprawia, że wiele osób nie wytrzymuje fazy „budowania więzi” - chcą natychmiastowej intensywności, namiętności lub pewności. Gdy tego nie dostają - rezygnują.
Bliskość oznacza, że druga osoba ma na nas wpływ. Może nas zranić, rozczarować, zawieść. Kiedy żyjemy w świecie, gdzie można wszystko „dostosować” pod siebie (aplikacje, algorytmy, wybory), trudno pogodzić się z tym, że druga osoba ma odmienne zdanie.
To może prowadzić do lęku przed uzależnieniem emocjonalnym i utraty autonomii, co u niektórych aktywuje mechanizmy obronne (np. deprecjonowanie bliskości, unikanie intymności).
Kultura szybkich przyjemności promuje idealizację relacji: wszystko ma być „chemiczne”, ekscytujące, gładkie. Brak akceptacji dla frustracji, nudy czy konfliktu sprawia, że wiele osób kończy relacje przy pierwszym kryzysie, zamiast je pogłębiać.
To wzmacnia przekonanie, że „bliskość boli” lub „to nie dla mnie”, co wtórnie napędza lęk przed bliskością.
Lękowi przed bliskością często towarzyszy przekonanie, że nie zasługuję na bycie blisko z kimś naprawdę lub że „jeśli ktoś mnie pozna, to odejdzie”. Współczesna kultura daje wygodne narzędzia, by tego nie sprawdzać: zamiast mierzyć się z lękiem, można przeskakiwać między relacjami, konsumować emocje powierzchownie i nie dopuścić nikogo zbyt blisko.
W kulturze natychmiastowości i ciągłego wyboru łatwo ulec złudzeniu, że „gdzieś czeka coś lepszego”. To sprawia, że trudniej się angażować i budować głębsze więzi. Co może pomóc?
W świecie opcji łatwo ulec złudzeniu, że „gdzieś tam” czeka ktoś jeszcze lepszy. Tymczasem trwałe relacje nie opierają się wyłącznie na emocjach czy dopasowaniu, ale na codziennych decyzjach o zaangażowaniu, cierpliwości i trosce. Miłość dojrzewa, gdy przestajemy porównywać i zaczynamy inwestować.
Wielu ludzi nie angażuje się w relacje, bo boi się „przegapić” kogoś bardziej ekscytującego. Ten lęk może sabotować głębsze więzi. Warto świadomie uczyć się bycia tu i teraz - z tą osobą, w tej relacji - zamiast żyć potencjalnym „co by było, gdyby”.
Relacja to nie tylko obecność fizyczna, ale przede wszystkim emocjonalna. W świecie scrollowania i rozproszenia - największym prezentem, jaki możesz dać drugiej osobie, jest pełna uwaga. Uważność na drugiego człowieka buduje więź, poczucie bezpieczeństwa i autentyczne połączenie.
Zamiast porzucać relację przy pierwszym konflikcie, potraktujmy go jako okazję do rozwoju i poznania siebie nawzajem. Badania pokazują, że pary, które uczą się rozwiązywać konflikty, tworzą silniejsze i bardziej satysfakcjonujące związki.
Relacje oparte na powierzchowności szybko się wypalają. Trwałość wymaga szczerości, odsłaniania siebie, budowania zaufania krok po kroku. Nie można „scrollować” do głębokiej więzi - trzeba ją cierpliwie budować.
Trudno tworzyć zdrowe relacje, jeśli boimy się bliskości, mamy nieprzepracowane lęki z przeszłości, czy niskie poczucie własnej wartości. Warto zadbać o kontakt z samym sobą - czasem z pomocą terapii - by móc wejść w relację jako osoba gotowa na wzajemność.
Samotność po 30., 40., 50. Jak budować relacje, gdy dotychczasowa sieć społeczna się kurczy?
Święta bez stresu? Psycholog zdradza, jak przeżyć ten czas w spokoju
Rozstanie jak żałoba – jak przeżyć stratę i odbudować siebie
Przemoc emocjonalna, love bombing, kontrola: te mechanizmy obnaża film „Dom dobry”
Jesienna chandra czy depresja sezonowa? Kiedy warto porozmawiać z psychologiem
Syndrom pustego gniazda – jak poradzić sobie, gdy dzieci opuszczają dom?
Serwis HaloDoctor ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny i w żadnym wypadku nie zastępuje konsultacji medycznej. W celu dokładnej diagnozy zalecany jest kontakt z lekarzem. Jeśli jesteś chory, potrzebujesz konsultacji lekarskiej, e‑Recepty lub zwolnienia lekarskiego umów wizytę teraz. Nasi lekarze są do Twojej dyspozycji 24 godziny na dobę!
Samotność po 30., 40., 50. Jak budować relacje, gdy dotychczasowa sieć społeczna się kurczy?
Święta bez stresu? Psycholog zdradza, jak przeżyć ten czas w spokoju
Rozstanie jak żałoba – jak przeżyć stratę i odbudować siebie
Przemoc emocjonalna, love bombing, kontrola: te mechanizmy obnaża film „Dom dobry”
Jesienna chandra czy depresja sezonowa? Kiedy warto porozmawiać z psychologiem
Syndrom pustego gniazda – jak poradzić sobie, gdy dzieci opuszczają dom?