BMI to najpopularniejszy sposób oceny masy ciała, ale sam wskaźnik nie zawsze pokazuje, ile tkanki tłuszczowej ma dana osoba ani jakie konsekwencje zdrowotne może mieć jej nadmiar. Prof. dr hab. Stanisław Dąbrowiecki, chirurg bariatryczny wyjaśnia, dlaczego przy ocenie otyłości warto spojrzeć szerzej – na obwód talii, skład ciała, choroby współistniejące i historię pacjenta.
Moi pacjenci z reguły posługują się wskaźnikiem BMI. Na pytanie „w czym mogę pomóc?” pada odpowiedź: „Mam za wysokie BMI”. Wskaźnik BMI zdominował myślenie o wadze ciała tak bardzo, że jego wartość stała się synonimem oceny otyłości. Tymczasem ma on swoje granice – i to całkiem poważne.
BMI, czyli body mass index – wskaźnik masy ciała – ma prosty wzór: masa ciała w kilogramach podzielona przez wzrost w metrach podniesiony do kwadratu. Wynik 18,5–24,9 to norma, 25–29,9 to nadwaga, 30 i więcej to otyłość. Łatwo to obliczyć na wielu stronach internetowych; gdy wartość jest powyżej 30, zwykle obok pojawia się ostrzeżenie „otyłość”.
Wzór na obliczenie BMI wymyślił belgijski matematyk Adolphe Quetelet w 1832 roku. Quetelet nie interesował się zdrowiem, ale szukał matematycznego opisu „przeciętnego człowieka” – narzędzia do obliczeń demograficznych. Jego wzór przez ponad sto lat funkcjonował nie w medycynie, lecz głównie w statystyce i naukach społecznych.
Wskaźnik BMI wszedł do medycyny dopiero w latach 70. XX wieku. Amerykański fizjolog Ancel Keys – ten sam, który rozsławił „dietę śródziemnomorską” – zaproponował, by używać go do oceny otyłości. Wartości graniczne BMI (25, 30, 35, 40) zostały ustalone przez ekspertów WHO w 1995 roku. Progi te nie wynikają jednak z żadnego badania naukowego. Lekarze różnych specjalności po prostu się na to zgodzili.
Progi te nie wynikają z badań naukowych — lekarze różnych specjalności po prostu się na to zgodzili, szukając wspólnego języka.
Mężczyzna, 185 cm wzrostu, 115 kg. Jego BMI wynosi 33,7 – według klasyfikacji WHO to otyłość I stopnia. Tyle że mówimy o osobie, która ma może 12% tkanki tłuszczowej w ciele, trenuje dwa razy dziennie.
Wzór Queteleta nie odróżnia kilograma tłuszczu od kilograma mięśnia. Mięsień jest aktywny metabolicznie, spala energię nawet w spoczynku. Tłuszcz – szczególnie trzewny, brzuszny – jest źródłem stanów zapalnych i zaburzeń metabolicznych. Waga i BMI nie rozróżniają jednego od drugiego.
Zawodnik rzutu młotem czy kulą to często mężczyzna ważący 120–130 kg, z masą mięśniową przekraczającą 80–90 kg. Dla porównania: przeciętny mężczyzna o prawidłowej wadze ma ich około 30–35 kg. Taki sportowiec będzie miał BMI powyżej 35 – i nie będzie to żaden problem zdrowotny.
Z drugiej strony są osoby z BMI 27, które technicznie mieszczą się jedynie w kategorii „nadwaga”, a powinny – otyłość. Ale mają 38% tkanki tłuszczowej, brzuch charakterystyczny dla otyłości brzusznej, insulinooporność i stłuszczoną wątrobę. Wartość BMI „zaniża” ich stan zdrowia. Wyglądają przeciętnie, a organizm jest już w poważnych tarapatach.
Inna sytuacja: jak pod względem zabiegu bariatrycznego traktować kobietę z BMI 27, która dziennie spędza kilka godzin na siłowni, by nie dopuścić do wzrostu masy ciała? Po kilku latach takich ćwiczeń ma tego dość, choć wie, że po rezygnacji z ćwiczeń z miejsca przytyje. Osoba ta nalega na zabieg bariatryczny.
Duże badania epidemiologiczne – czyli takie, które śledzą dziesiątki tysięcy ludzi przez wiele lat – potwierdzają, że wyższe BMI wiąże się z wyższym ryzykiem cukrzycy, chorób serca, niektórych nowotworów i przedwczesnej śmierci. Ale związek ten nie jest prosty ani jednakowy dla wszystkich.
Japończycy i Chińczycy chorują na cukrzycę i choroby serca już przy BMI 23–25, gdzie Europejczyk jeszcze mieści się w normie. Dlatego WHO opracowało osobne progi dla Azjatów. Ten sam wskaźnik, inne ryzyko – w zależności od tego, kogo mierzymy.
Jest też „paradoks otyłości”. Kilka dużych badań naukowych wykazało, że osoby z nadwagą (BMI 25–30) żyją statystycznie nieco dłużej niż osoby z BMI w normie. Prawdopodobne wyjaśnienie: wartość wskaźnika BMI nie mówi nic o tym, dlaczego ktoś jest szczupły. Szczupłość może być skutkiem zdrowego stylu życia, ale też choroby nowotworowej, wyniszczenia lub długoletniego palenia papierosów.
Żadne badanie nie ustaliło, że przy BMI dokładnie 30,0 coś się zmienia, a przy 29,9 jeszcze nie. Próg 30 to liczba okrągła, wygodna do zapamiętania i stosowania w wytycznych.
Najprostszą metodą, dostępną bez żadnego sprzętu, jest pomiar obwodu talii. U kobiety powyżej 80 cm to już sygnał ostrzegawczy, powyżej 88 cm – wyraźny problem. U mężczyzny odpowiednio: 94 i 102 cm. Obwód talii mierzy to, czego BMI nie widzi – tłuszcz brzuszny, trzewny, ten najbardziej niebezpieczny.
Drugi wskaźnik to WHR, czyli stosunek obwodu talii do obwodu bioder. Pozwala ocenić typ sylwetki: „jabłko” – tłuszcz skupiony na brzuchu – jest zdrowotnie groźniejszy niż „gruszka”, gdzie tłuszcz odkłada się na biodrach i udach.
Jeszcze prostszy w interpretacji jest wskaźnik talia–wzrost, po angielsku WHtR. Zasada jest jedna: obwód talii nie powinien przekraczać połowy wzrostu. Osoba mierząca 170 cm powinna mieć talię poniżej 85 cm. Badania pokazują, że ten wskaźnik lepiej niż BMI przewiduje wystąpienie chorób sercowo-naczyniowych.
Jeśli chcemy zmierzyć rzeczywisty skład ciała – ile dokładnie mamy tłuszczu, mięśni, kości i wody – potrzebujemy już sprzętu. Bioimpedancja elektryczna, czyli BIA, to urządzenie, które przepuszcza przez ciało słaby prąd elektryczny i na podstawie jego przewodzenia oblicza skład ciała. Metoda jest szybka i niebolesna, choć jej dokładność zależy od nawodnienia organizmu w momencie pomiaru.
Densytometria DEXA – badanie znane głównie z oceny gęstości kości – daje też bardzo precyzyjny obraz rozmieszczenia tkanki tłuszczowej w całym ciele. W praktyce medycznej stosuje się je rzadziej, głównie ze względu na koszt i dostępność.
Tomografia komputerowa (CT) i rezonans magnetyczny pozwalają zmierzyć tłuszcz trzewny z największą precyzją – widać go dosłownie na przekroju jamy brzusznej. W codziennej praktyce nie wykonuje się ich w tym celu, ale gdy pacjent ma już CT z innego powodu, ilość tłuszczu trzewnego jest od razu widoczna.
BMI jest punktem wyjścia, nie końcem oceny. Gdy kwalifikuję pacjenta do zabiegu, patrzę na kilka rzeczy jednocześnie. Pierwsza to obwód talii i rozmieszczenie tłuszczu – czy mamy do czynienia z otyłością brzuszną, trzewną, czy tłuszcz jest rozłożony bardziej równomiernie. To wpływa na ryzyko operacyjne i na to, czego możemy się spodziewać po zabiegu.
Druga to choroby współistniejące: cukrzyca lub stan przedcukrzycowy, nadciśnienie, bezdech senny, stłuszczenie wątroby, problemy ze stawami. Każda z tych chorób jest osobnym argumentem za operacją – i osobnym czynnikiem ryzyka, który trzeba uwzględnić, planując zabieg.
Trzecia to historia pacjenta: jak długo zmaga się z otyłością, co próbował wcześniej, jak wygląda jego codzienne życie, praca, aktywność. Otyłość nie jest prostą chorobą i nie ma prostych odpowiedzi.
BMI 40 to nie wyrok – i BMI 32 to nie powód, by bagatelizować problem. Znam pacjentów z BMI 33, którzy mieli więcej wskazań do operacji niż ktoś z BMI 42 i bez żadnych chorób towarzyszących. Liczba na wadze to tylko jeden z elementów oceny zdrowia pacjenta.
Znajdź odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania.
Nie, ponieważ BMI nie pokazuje, ile tkanki tłuszczowej ma dana osoba ani gdzie jest ona rozmieszczona. Przy ocenie otyłości warto uwzględnić także obwód talii, skład ciała i choroby współistniejące.
Najprostszym sposobem jest pomiar obwodu talii. Według wartości podanych przez eksperta sygnałem ostrzegawczym jest obwód powyżej 80 cm u kobiet i 94 cm u mężczyzn, a wyraźnym problemem odpowiednio powyżej 88 i 102 cm.
Tak, ponieważ BMI nie rozróżnia tkanki tłuszczowej od mięśniowej i nie pokazuje jej rozmieszczenia. Osoba z pozornie niewysokim BMI może mieć dużo tkanki tłuszczowej, otyłość brzuszną i związane z nią zaburzenia metaboliczne.
Dlaczego tak trudno na stałe schudnąć? Lekarz wyjaśnia, jak organizm walczy o odzyskanie wagi
Otyłość niszczy organizm po cichu. Chirurg bariatryczny wyjaśnia, co dzieje się z narządami
Znany dziennikarz dostał wynik badania. Schudł 11 kg i zaczął intensywnie trenować
Otyłość zaczyna się w głowie? Jak psychika wpływa na leczenie otyłości
Semaglutyd bez recepty jako „peptyd”? GIF: to przestępstwo
Wstyd związany z otyłością może utrudniać leczenie. Psycholog wyjaśnia, jak go przełamać
Serwis HaloDoctor ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny i w żadnym wypadku nie zastępuje konsultacji medycznej. W celu dokładnej diagnozy zalecany jest kontakt z lekarzem. Jeśli jesteś chory, potrzebujesz konsultacji lekarskiej, e‑Recepty lub zwolnienia lekarskiego umów wizytę teraz. Nasi lekarze są do Twojej dyspozycji 24 godziny na dobę!
Dlaczego tak trudno na stałe schudnąć? Lekarz wyjaśnia, jak organizm walczy o odzyskanie wagi
Otyłość niszczy organizm po cichu. Chirurg bariatryczny wyjaśnia, co dzieje się z narządami
Znany dziennikarz dostał wynik badania. Schudł 11 kg i zaczął intensywnie trenować
Otyłość zaczyna się w głowie? Jak psychika wpływa na leczenie otyłości
Semaglutyd bez recepty jako „peptyd”? GIF: to przestępstwo
Wstyd związany z otyłością może utrudniać leczenie. Psycholog wyjaśnia, jak go przełamać
Novo Nordisk przedstawił plany rozwoju nowych leków do 2030 roku. Czego dotyczą?
Dlaczego tak trudno na stałe schudnąć? Lekarz wyjaśnia, jak organizm walczy o odzyskanie wagi
Nowa dawka Wegovy 7,2 mg w Polsce. Dla kogo i jakie efekty?