W szpitalu w listopadzie 2024 roku miałam mieć zabieg. Dzień przed operacją pielęgniarka na siłę próbowała mi włożyć wenflon. Trzymała moją rękę między kolanami. Pokuła mi obie ręce - po 7 prób na każdą. Raz mnie tak ukuła, że mi ręka zdrętwiała. Podczas tej sytuacji (pod wpływem stresu i przerażenia) strasznie się zaczęłam trząść (to nie były drgawki). Pomimo tego pielęgniarka nie przestała Po tej sytuacji trzęsłam się przez kolejne 4 dni, tylko jak poczułam trochę większy stres lub zdenerwowanie. Kiedy wyszłam ze szpitala przeszło mi. Jednak przyjęło inną formę. Tym razem nie trzęsłam się pod wpływem stresu, ale zaczęłam czuć dysocjację/derealizację, kiedy tylko byłam w dużym pomieszczeniu/przestrzeni z dużą ilością światła. W jednej i drugiej sprawie dopóki się nie wyciszę objawy mi nie przechodzą lub nie zmniejszają się. Myślę, że mój układ nerwowy utożsamia duże, jasno oświetlone przestrzenie/pomieszczenia ze szpitalem, gdzie są podobne warunki. Przez to skojarzenie automatycznie zaczyna histeryzować. Najciekawsze jest jednak to, że kiedy idę na pobranie krwi do przychodni – dysocjacja i derealizacja się nie zwiększają. Mimo że właśnie próba włożenia wenflonu zapoczątkowała to wszystko. Moja dysocjacja i derealizacja polega na:
Odpowiedzi pacjentów
Dodaj odpowiedź