Mam 36 lat, jestem mężczyzną. Od grudnia mam problem z tym, że odczuwam takie jakby przeskoki pracy serca (coś w stylu, jakby na sekundę wyhamowywało). Poza niepokojem, może lekkim drżeniem rąk, nic mi więcej nie towarzyszy. Może zacznę od tego, że blisko 9 lat temu trafiłem do szpitala, bo miałem przyspieszony puls. Jednak z badań na miejscu wyszło, że nie jest wymagana hospitalizacja. Dalej byłem u kardiologa i po Holterze, echu serca oraz rezonansie nic nie znaleziono niepokojącego. Wyszło z tego, że prawdopodobnie wszystko przez nerwy. Na jakiś czas sytuacja się uspokoiła i nic mi nie dolegało. Jedynie co, to właśnie miałem te przeskoki raz na jakiś czas. Bardziej na zasadzie, że odczuwalne były kilka w tygodniu, może rzadziej. Wtedy kardiolog mi powiedział, że to nic groźnego i nie muszę nikogo martwić, ani mieć powodów do niepokoju. Teraz wracam do obecnej sytuacji. Na początku grudnia poczułem taki mocniejszy przeskok pod koniec mojej pracy. Jednak nic temu nie towarzyszyło więcej poza niepokojem oraz może takim uczuciem „fali”. Coś, co się czasem odczuwa jak się szybko wstanie. Od tego czasu już mam tak, że niemal codziennie odczuwam taki przeskok. Nawet po kilka dziennie. Od Świąt Bożego Narodzenia miałem urlop do Trzech Króli. W tym czasie sytuacja się trochę uspokoiła, więc albo przeskoki były bardzo delikatne, „komfortowe”, albo były dni, w których nic nie czułem. Po powrocie do pracy znowu te przeskoki wróciły, z czego najgorszy był piątek. Miałem jakby kilka takich fal, najpierw rano w drodze do pracy jakby dwa, trzy mocniejsze przeskoki i następnie jeszcze popołudni w pracy takie małe, a na koniec jak wracałem z pracy miałem jakby takie dwa/trzy epizody z paroma przeskokami. Co prawda jestem umówiony do lekarza rodzinnego na 20 stycznia, ale zastanawiam się, czy nie spróbować przyspieszyć wizyty, bo i tak pewnie jeszcze poczekam na kardiologa.
Odpowiedzi pacjentów
Dodaj odpowiedź