Od kilku lat mam problem z przewlekłym podrażnieniem żołędzia.Przyczyną pierwotną było zastosowanie zbyt silnych leków na infekcję w dalekiej przeszłości co bardzo zniszczyło skórę żołędzia (do dziś są blizny). Objawy:
Diagnostyka: wielokrotne posiewy (ostatnio również): brak infekcji bakteryjnej i grzybiczej oraz brak objawów infekcji układu moczowego. Co było robione: Stosowałem wszelkie metody polecane przed dermatologów – eliminacja jakichkolwiek środków higienicznych (oprócz wody i ew. soli fizjologicznej), stosowanie kremów i środków łagodzących, nawilżających itp. – niestety nic nie jest rozwiązaniem wystarczającym Co pomaga: utrzymywanie żołędzia odsłoniętego (tzw. „pseudo-obrzezanie”) → wyraźna poprawa Problem: objawy wracają, gdy napletek pozostaje zakryty przez nawet jeden dzień (również fragment, co się często zdarza w ciągu dnia), rozwiązanie odsłoniętego żołędzia działa częściowo, ale jest bardzo uciążliwe w codziennym funkcjonowaniu. Zapewne odsłonięty cały czas byłoby lepiej, jednak w praktyce napletek powraca zazwyczaj na część żołędzia. Czy są jeszcze skuteczne metody leczenia zachowawczego w takim przypadku? Czy obrzezanie jest uzasadnioną opcją przy takim przebiegu? Obawiam się tego bo to decyzja nieodwracalna i traktuję to jako ostatnią opcje jeżeli wszystko inne zawiedzie. Czy są inne jednostki chorobowe, które warto w tym kontekście wykluczyć?
Odpowiedzi pacjentów
Dodaj odpowiedź