Na wstępie zaznaczę, że mam już ustaloną wizytę, jednakże jeszcze jest do niej sporo czasu, a mnie obecna sytuacja mocno niepokoi. Otóż miesiączka spóźniała mi się o 24 dni. Myślałam, że to z powodu stresu (zwolnienie z pracy, trudności ze znalezieniem nowej, zbliżający się ślub kuzynki). Miesiączkę dostałam 18.04. Wyglądało wszystko w miarę tak, jak zawsze (bolał mnie brzuch i plecy, czułam się osłabiona, było mi zimno - może tylko za obfita była jak na pierwszy dzień, ale zrzuciłam to na stres). W środę wszystko wyglądało jakby już był koniec. Myliłam się w czwartek znowu zaczęłam krwawić i aż do teraz. Krew jest jaskrawoczerwona, od czasu do czasu pobolewa mnie brzuch, a końca niestety nie widać. Wydaje mi się, że jednak może idzie to w kierunku końca, znowu pojawia się jaskrawoczerwona krew. Co prawda nie ma tyle krwi ile na początku, ale jednak jest. Czy to może minąć samoistnie? Kobieta, lat 29.
Odpowiedzi pacjentów
Dodaj odpowiedź