Mam 19 lat, od 3 lat zmagam się ze stałym, tępym bólem pleców. Ciężko określić mi gdzie konkretnie, bo ten ból jest taki rozlany, ale można powiedzieć, że zaczyna się gdzieś w odcinku lędźwiowym i piersiowym. Ból występuje ciągle od tych 3 lat, bez ani jednego dnia przerwy dodatkowo mocno nasila się w ciągu dnia podczas chodzenia/stanie czy ogólnie różnych aktywności. Aktualnie jestem w stanie wytrzymać jakieś 2 godziny, zanim będę musiała się położyć z bólu, który jest tak silny, a i tak położenie się nie znosi bólu, a jedynie obniża go do zwykłego poziomu. Jeszcze rok temu byłam w stanie pracować na stacji benzynowej i wtedy po całym dniu pracy ból był słabszy niż teraz po tych ok. 2 godzinach, więc z czasem ból się pogarsza. Ból zaczął się dokładnie po hospitalizacji po ciężkim zatruciu, w którego przebiegu doszło do rabdomiolizy (CK 18 000 U/I), kwasicy (pH 7,04), AKI oraz 24-godzinnej intubacji na OIOM-ie. W szpitalu spędziłam tydzień na OIOM-ie, a potem tydzień na toksykologii. Pamiętam, jak wyszłam ze szpitala i zaczęłam czuć ten ból, był o wiele słabszy niż teraz, ale miał taki sam charakter i trwa nieprzetrwanie do dziś. W badaniach obrazowych (RTG, MRI) wychodzi: prawowypukłe wygięcie górnego odcinka kręgosłupa piersiowego ok. 14° i lewowypukłe wygięcie środkowo-dolnego odcinka ok. 8° z rotacją trzonów kręgów i znaczne odprostowanie lordozy lędźwiowej. Różne leki z grupy NLPZ, miorelaksanty czy leki neuromodulujące jak dotąd nie pomagają ani trochę. Standardowe badania ortopedyczne/neurologiczne/reumatologiczne są w normie. Jak dotąd ćwiczenia w domu na własną rękę zalecane przez lekarzy nie pomagają, a z czasem czuję, że jest coraz gorzej. Szczególnie w tym roku mi się pogarsza. Również jak na razie nie znalazłam też odpowiedniego fizjoterapeuty.
Odpowiedzi pacjentów
Dodaj odpowiedź