Mam 35 lat. Na przełomie 2020/2021 miałem przeprowadzoną pierwszą alloplastykę stawu biodrowego prawego. Jakoś niecały rok później ten sam zabieg, aloplastyka tylko, że stawu lewego. Pierwszej operacji dokonywał lekarz, który był tuż przed końcem otrzymania dyplomu... Od samego początku były problemy - choćby założenie mi znieczulenia zewnątrzoponowego, zarzucił mi otyłość, w pewnej chwili, gdy próbował trafić, nieprzyjemne uczucie jakby prąd z kręgosłupa odczułem kilka niekontrolowanych ruchów nogami... Wcześniej konsultował mnie anestezjolog, tuż przed tj. już na sali poprosiłem o nieco więcej usypiającego i fakt, po podaniu leku Midanium natychmiastowo mnie "odcięło". Powinna cały czas czuwać nade mną anestezjolog. Mimo wszystko nikt temu nie zapobiegł. Mimo leków nasennych doznałem naprawdę niemiłego doświadczenia - wybudzenia śród operacyjnego. Po wybudzeniu się nie podano mi już kolejnej dawki, sam już też nie zasnąłem, ale najgorsza była konieczność słuchania przeze mnie bardzo nieprzyjemnych odgłosów. Mimo przesłonki - lekarz nie mógł sobie poradzić bardzo długo. Narzędzia były z jakiegoś metalu i następne kilkadziesiąt minut słyszałem wyraźnie najprawdopodobniej narzędzie jak młotek uderzający mocno w coś rodzaju dłuta (czułem, że ciało się porusza pod wpływem uderzeń). Po wszystkim przewieziono mnie na OIOM, a lekarz od razu się pojawił, pytał się o poziom odczuwanego przeze mnie na tamtą chwilę bólu. Straszliwie bolała ok. 8/10. Bardzo naciskał i pośpieszał pielęgniarki, by podały mi jak najszybciej zastrzyk z bardzo silnego leku. Po nim zasnąłem. Drugą endoprotezę robił inny lekarz, kierownik placówki, wtedy wszystko przebiegło bez zastrzeżeń.
Odpowiedzi pacjentów
Dodaj odpowiedź