Dzień dobry, w piątek w nocy wyleciało ze mnie trochę płynu (ok. 1/3 szklanki). Wystraszyłam się, że to mogą być wody płodowe, więc pojechałam do szpitala. Tam test na wody wyszedł niejednoznaczny, bo po dłuższym czasie pojawiła się słaba druga kreska. Zostałam w szpitalu, w usg jest duża ilość wód, przepływy ok, mały się rusza, szyjka długa i zamknięta, w pochwie nie widać wód płodowych. Więcej razy nie pojawiły się już żadne wycieki. Dostaję antybiotyk. Powiedzieli, że mogło to być mikrouszkodzenie, które już się zasklepiło. W domu czeka na mnie czterolatka, bardzo za nią tęsknię. Mój stan psychiczny jest trudny, całymi dniami płaczę. Czy mogą mi Państwo powiedzieć jak to wygląda pod względem procedur? Czy naprawdę nie mogłabym już wrócić do domu i tam w spokoju odpoczywać?
Odpowiedzi pacjentów
Dodaj odpowiedź