Zmagam się z guzkami na twarzy. Są ogromne i utrzymują się bardzo długo. Jeden z nich jest ponad 3 miesiące. Biegałam od dermatologa do dermatologa i niestety nikt nie podjął się głębszej diagnostyki. Dostałam antybiotyk, który powinien ograniczyć namnażanie bakterii typu gronkowce, ale to tyle - nie pomógł. Czy powinno się ewentualnie określić czy tam jest sam płyn, czy torebka którą wypadałoby wyciąć? Wiem, że twarz może być ryzykowna i lekarze chcą być zachowawczy, ale guzki są bardzo bolesne, a blizny po nich i tak zostają widoczne niezależnie, czy się samoistnie opróżnią, czy z pomocą lekarza. Jakie są standardowe procedury w takiej sytuacji? Byłam u 5 różnych dermatologów prywatnie w stolicy i żaden nawet nie zbadał ani jednego dermatoskopem bądź dotykiem przez rękawiczkę. Może powinnam zgłosić się bezpośrednio do chirurga, ale czy on nie potrzebuje najpierw oceny dermatologicznej? Jak to jest? Badania krwi i hormonalne teoretycznie w normie. Ograniczone spożycie cukru, ograniczone ryzyko higieniczne (bardzo częsta zmiana pościeli).
Odpowiedzi pacjentów
Dodaj odpowiedź