Nie wiem, czy to objawy depresji czy wypalenie, ale od ponad roku nie mam siły ani motywacji do życia. W zeszłym roku straciłam bliskie mi osoby i świat mi runął przed oczami. Straciłam jakiś horyzont i od tamtej pory działam na autopilocie. Wstaję z łóżka, idę do pracy na cały dzień, uśmiecham się i próbuje przetrwać do momentu, w którym poczuje ulgę od zmęczenia i beznadziei. Próbuje zmienić pracę, ponieważ środowisko, w którym obecnie pracuję, wydrenowało mnie z mojej osobowości i nadużyło pod kątem moich praw pracownika. Niestety, ilekroć chciałabym rozmyślać o przebranżowieniu albo biznesie nie mam siły motywacji i pomysłu do tego, żeby się w ogóle za to zabrać. W weekendy nie chce mi się dosłownie nic. Sprzątam, ogarniam, opiekuje się gromadką zwierząt w tym kimś, kto jest chory. Zmartwień nie ma końca. Weekend nie daje mi ani trochę odpoczynku. Nie wiem, jak sobie pomóc. Rozmyślam o L4, ale obawiam się, że dopóki nie dzieje mi się fizycznie, dopóki funkcjonuje i nic poważnego się nie dzieje, to nie dostanę zwolnienia, ponadto obawiam się reakcji szefa. Czy trzeba mieć fizyczne objawy jak bezsenność, stany lękowe itp., które wpływają wyraźnie na życie codzienne, żeby dostać L4? Terapię zaczynałam dwukrotnie, ale musiałam przerwać przez finanse, na NFZ są ogromne kolejki.
Odpowiedzi pacjentów
Dodaj odpowiedź