Wystarczy wpisać „brzuch kortyzolowy” w wyszukiwarkę, żeby trafić na dziesiątki porad: ćwiczenia „na kortyzol”, diety antystresowe, suplementy obiecujące płaski brzuch. Przekaz jest prosty – stres podnosi kortyzol, kortyzol odkłada tłuszcz na brzuchu, więc wystarczy obniżyć kortyzol.
Rzeczywistość jest bardziej złożona. I znacznie mniej dotyczy suplementów, a znacznie bardziej – uważnej rozmowy z lekarzem.
„Brzuch kortyzolowy” nie jest rozpoznaniem medycznym. To określenie z mediów społecznościowych i dietetyki popularnej, którym opisuje się nagromadzenie tkanki tłuszczowej w okolicy brzucha i wiąże je przede wszystkim ze stresem.
Wokół tego hasła szybko wyrósł rynek produktów – od herbatek po suplementy z ashwagandhą, walerianą czy melisą, które mają „obniżyć kortyzol”. Tymczasem przewlekły nadmiar kortyzolu rzeczywiście może sprzyjać charakterystycznemu rozmieszczeniu tkanki tłuszczowej, m.in. w okolicy brzucha, twarzy i karku – ale otyłość brzuszna rzadko ma jedną przyczynę. Znaczenie mają także zaburzenia hormonalne, sposób odżywiania, mała aktywność fizyczna i niewystarczająca ilość snu.
Kortyzol to hormon wytwarzany przez nadnercza. Organizm wydziela go m.in. w odpowiedzi na obciążenia fizyczne: spadek poziomu cukru, spadek ciśnienia, gorączkę, uraz czy operację. To naturalna, potrzebna reakcja. Stężenie kortyzolu zmienia się też w ciągu doby – inne jest rano, a inne wieczorem.
Kiedy kortyzolu jest za dużo przez długi czas:
Długotrwały stres może wpływać na sen, apetyt, sposób odżywiania i funkcjonowanie osi hormonalnej odpowiedzialnej za reakcję stresową. Nie oznacza to jednak, że każda osoba żyjąca w przewlekłym stresie ma patologicznie podwyższone stężenie kortyzolu.
Przewlekły stres, zaburzenia snu, sposób odżywiania, masa ciała i zdrowie psychiczne mogą wzajemnie na siebie wpływać. Dlatego problemu nie warto sprowadzać wyłącznie do jednego hormonu – i dlatego w leczeniu otyłości tak ważne jest spojrzenie na całego człowieka, a nie tylko na wynik na wadze.
Zespół Cushinga to stan, w którym organizm przez długi czas jest narażony na nadmiar glikokortykosteroidów. Przyczyną może być m.in. nadmierne wytwarzanie kortyzolu przez organizm, związane np. z chorobą przysadki lub nadnerczy.
Zespół Cushinga występuje rzadko. Mimo to jego rozpoznanie jest bardzo ważne, ponieważ nieleczony może prowadzić do poważnych powikłań.
Czynnościowa hiperkortyzolemia to stan, w którym wydzielanie kortyzolu może być zwiększone mimo braku zespołu Cushinga. Może towarzyszyć m.in. depresji, zaburzeniom lękowym, zespołowi stresu pourazowego, nadużywaniu alkoholu, ciąży, bardzo dużej otyłości, zespołowi policystycznych jajników, źle kontrolowanej cukrzycy, niedożywieniu czy ciężkiej chorobie i operacji. W takiej sytuacji najważniejsze jest leczenie przyczyny.
Przy podejrzeniu nadmiaru kortyzolu lekarz w pierwszej kolejności sprawdza też, czy objawy nie wynikają z przyjmowanych leków steroidowych (glikokortykosteroidów). Dlatego na wizycie tak ważna jest pełna lista przyjmowanych leków.
Najbardziej charakterystyczne są:
Mniej swoiste są: otyłość, nadciśnienie, cukrzyca, depresja, zaburzenia miesiączkowania, spadek libido i zaburzenia potencji. Mogą mieć wiele różnych przyczyn, dlatego same w sobie nie przesądzają o nadmiarze kortyzolu.
Pojedynczy objaw nie oznacza choroby. Czujność powinno budzić połączenie kilku z nich – szczególnie tych najbardziej charakterystycznych.
To także dobry przykład na to, jak wiele w medycynie zależy od czasu i uważności. Część z tych objawów lekarz zauważy dopiero wtedy, gdy ma okazję spokojnie porozmawiać z pacjentem i go zbadać, a nie tylko zmierzyć ciśnienie.
Nie każda osoba z otyłością musi badać kortyzol. Zgodnie z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości dalszą diagnostykę hormonalną dobiera się w zależności od obrazu klinicznego. Jeśli występują objawy sugerujące wtórną przyczynę otyłości, np. zespół Cushinga, wskazana jest dalsza diagnostyka endokrynologiczna.
Kluczowa jest ocena lekarza, na ile objawy wskazują na chorobę. Od niej zależy, czy badania są potrzebne, jakie wybrać i jak odczytać ich wyniki.
Często zdarza się, że pacjent „dla sprawdzenia” wykonuje poranny kortyzol z krwi. To badanie nie nadaje się jednak do diagnostyki nadmiaru kortyzolu. Pojedynczy poranny wynik – zarówno prawidłowy, jak i podwyższony – nie odpowiada na pytanie, czy pacjent ma hiperkortyzolemię.
Jeśli istnieje podejrzenie nadmiaru kortyzolu, lekarz może zlecić specjalne badania, np.:
Żaden z tych testów nie jest nieomylny. Na wyniki niektórych badań mogą wpływać również przyjmowane leki – m.in. preparaty zawierające estrogeny oraz niektóre leki przeciwpadaczkowe. Dlatego przed badaniami zawsze należy powiedzieć lekarzowi o wszystkich przyjmowanych lekach i suplementach.
Jeśli brzuch się powiększa, a Ty masz poczucie, że nic nie działa – to sygnał do rozmowy z lekarzem, a nie powód do wstydu. Zamiast szukać suplementu „na kortyzol”, warto zacząć od dobrej diagnozy: omówienia objawów, przeglądu przyjmowanych leków, oceny snu i samopoczucia oraz – jeśli to potrzebne – badań.
Na tej podstawie można zaplanować leczenie dopasowane do konkretnej osoby, a nie do internetowego hasła.
W Arca Medica lekarz ma czas, żeby wysłuchać, przejrzeć dotychczasowe wyniki i leki, zbadać i wspólnie z Tobą ustalić dalsze kroki.
Leczeniem choroby otyłościowej zajmuje się w naszej poradni m.in. lek. med. Magdalena Kostka – specjalista medycyny rodzinnej i certyfikowany lekarz leczenia otyłości (PTLO). Jeśli obraz kliniczny i wyniki badań wskażą taką potrzebę, lekarz pokieruje Cię do dalszej diagnostyki, np. konsultacji endokrynologicznej.
Na wizytę warto zabrać listę przyjmowanych leków i suplementów oraz aktualne wyniki badań. Nie martw się, jeśli czegoś nie masz – ważne, że przychodzisz. Resztę ustalimy wspólnie.
Arca Medica
455 400 008
arcamedica.pl
ul. Klubowa 17, Bielsko-Biała
Artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje konsultacji lekarskiej.
Źródła
Nieman LK. Epidemiology and clinical manifestations of Cushing syndrome. UpToDate.
Fleseriu M, Auchus R, Bancos I, et al. Consensus on diagnosis and management of Cushing’s disease: a guideline update. Lancet Diabetes Endocrinol. 2021;9(12):847–875. doi:10.1016/S2213-8587(21)00235-7. Bąk-Sosnowska M. i wsp. Zalecenia kliniczne dotyczące postępowania u chorych na otyłość 2022 – stanowisko Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości. Medycyna Praktyczna – wydanie specjalne. Maj 2022:1–87. Zalecenia kliniczne PTLO 2022 – pełny dokument PDF
Gdy pacjent przychodzi do gabinetu lekarza rodzinnego, zwykle spodziewa się prostej wiadomości: „Schudłeś, gratulacje.” Ale współczesna medycyna wie coś więcej. Leczenie otyłości to nie tylko obserwacja spadku wagi na wadze – to złożona walka z biologią naszego organizmu. A ta biologia jest znacznie bardziej zawiła niż moglibyśmy myśleć.
Większość tradycyjnych podejść do leczenia otyłości skupia się wyłącznie na redukcji masy ciała, nie uwzględniając jej składu. Czy pacjent traci tłuszcz czy mięśnie? To decyduje o powodzeniu leczenia. Jeśli utracimy masę mięśniową, tracimy część bitwy – nawet jeśli liczba na wadze spada.
Dlaczego jest to takie trudne? Odpowiedź leży w ewolucji, biologii mózgu i systemach hormonalnych, które przez tysiące lat chroniły naszych przodków przed głodem. Dziś te same mechanizmy sabotują nasze wysiłki.
Termin „efekt jo-jo” często używany jest jako synonim porażki pacjenta. W rzeczywistości jest to biologiczna sabotaż – celowe działanie organizmu mające na celu uniemożliwienie utrzymania zredukowanej masy ciała.
Ale to nie jest defekt. To ewolucyjny zakodowany system przetrwania.
Gdy zaczynamy tracić wagę, mózg odbiera to jako zagrożenie – jest interpretowane jako niedostatek energii. W odpowiedzi mózg uruchamia skomplikowany system mechanizmów obronnych, których celem jest przywrócenie poprzedniego stanu.
Te mechanizmy obejmują:
To nie jest słabość woli. To fizjologia.
W sercu problemu leży pojęcie set point – wartości docelowej masy ciała, do której nasz organizm zawsze stara się powrócić.
Set point to nie jest liczba, którą możemy łatwo zmienić poprzez dietę. To dynamiczna równowaga ustalona przez:
Mózg kontroluje masę ciała poprzez zintegrowany system sprzężeń zwrotnych. Celem tego systemu jest utrzymanie homeostazy energetycznej – równowagi między wnoszoną a wydatkowaną energią.
Gdy tracimy masę ciała, uruchamia się biologiczna reakcja obronna mózgu. Ta reakcja dąży do przywrócenia wcześniej ustalonego set pointu.
Główna regulacja masy ciała odbywa się w podwzgórzu, konkretnie w jądrze łukowatym, bocznym i przykomorowym. To są główne regulatory set pointu.
W tym obszarze znajdują się dwa rodzaje neuronów o przeciwstawnych działaniach:
W zdrowiu te dwa systemy pozostają w równowadze. Ale w otyłości równowaga ta zostaje zaburzona.
U osób z otyłością obserwujemy przewlekły stan zapalny podwzgórza. To zapalenie ma poważne konsekwencje:
Neurony regulujące apetyt zaczynają działać gorzej. Sprzężenie sygnałów energetycznych zostaje zaburzone. Mózg przestaje prawidłowo „widzieć” sytości – nawet pomimo nadmiaru energii w organizmie.
Ale problem sięga głębiej. W podwzgórzu nie mamy tylko neuronów. Mamy również:
Astrocyty i mikroglia – to wyspecjalizowane komórki glejowe, które wspierają neurony. W otyłości komórki glejowe ulegają aktywacji prozapalnej, co określa się jako glioza podwzgórzowa.
W wyniku tego zapalenia dochodzi do uszkodzenia transmisji przez proopiomelanokortynę. Mózg przestaje prawidłowo integrować informacje o energetyce organizmu – trafia się sieć połączeń między mózgiem a jelitami.
Rezultat: zachwiana homeostaza apetytu.
Dwa główne białka sygnałowe – leptyna i insulina – powinny być prostymi sygnałami dla mózgu:
Ale w otyłości dochodzi do zaburzenia tych sygnałów poprzez białka SOX3 i PTP1B. Receptory leptyny i insuliny zostają dezaktywowane.
Neurony POMC (sygnalizujące sytość) zostają stłumione. Neurony NPY i białka Agouti stają się nadaktywne. Apetyt wzrasta, mimo że organizm ma dodatni bilans energetyczny – wystarczająco dużo energii.
To jak gdyby wyłącznik „jestem najedzony” zaczął działać nieprawidłowo.
Gdy pacjent zaczyna redukować wagę, spada stężenie leptyny – hormonu statusu energetycznego. Im mniej tkanki tłuszczowej, tym mniej leptyny.
Mózg odbiera to jako sygnał zagrożenia głodem.
W odpowiedzi mózg:
Wszystko to zmierza do jednego celu: przywrócenia utraconej masy tkanki tłuszczowej.
Grelina jest produkowana głównie w dnie żołądka i pełni dwie kluczowe role:
Grelina przedostaje się do krwi, płynie do podwzgórza i aktywuje neurony NPY i Agouti. Efekt: natychmiastowy wzrost apetytu.
Grelina moduluje aktywność włókien nerwu błędnego, co również doprowadza do aktywacji głodu.
Jeśli przygotowałeś posiłek i wydaje Ci się, że go zjesz:
To proste, ale skuteczne.
U osób redukujących masę ciała dochodzi do kompensacyjnego wzrostu greliny zarówno na czczo. Po posiłkach grelina spada zdecydowanie słabiej. Efekt: ciągły, silny głód i zwiększona ochotę na słodycze i tłuszcze.
Po kilku tygodniach lub miesiącach redukcji pacjent skarży się: „Nie schudłem już od tygodnia. Może to leczenie nie działa?”
To zjawisko określa się jako adaptacyjne spowolnienie metabolizmu. Nie świadczy o nieskuteczności terapii – świadczy o uruchomieniu adaptacyjnych mechanizmów obronnych.
Podstawowa przemiana materii spada nawet o 10-20% więcej, niż wynika z utraty masy mięśniowej.
Zmniejszenie pobudzenia układu współczulnego – spada stężenie noradrenaliny, hormonu odpowiedzialnego za aktywność brunatnej tkanki tłuszczowej.
Zmniejszenie syntezy hormonów tarczycy – spada produkcja trójjodotyroniny, která kontroluje tempo metabolizmu.
Oszczędzanie energii – organizm wchodzi w „tryb przetrwania”, próbując oszczędzić każdą kalorię.
To jest logiczne z punktu widzenia ewolucji – jeśli brakuje jedzenia, organizm zmniejsza wydatek energii.
Mięśnie odpowiadają za około 20% podstawowej przemiany materii. To pierwszy cel, na który przechodzą podczas redukcji wagi.
Jeśli tracimy mięśnie zamiast tłuszczu, tracimy też zdolność do spalania kalorii w przyszłości.
NEAT (Non-Exercise Activity Thermogenesis) to energia spalana poza treningiem – przy wstawaniu, chodzeniu, gestykulacji.
W deficycie energetycznym obserwujemy:
To podświadomy, nieuświadomiony mechanizm oszczędzania energii, który rozpoczyna się bardzo szybko – już po 1-2 tygodniach deficytu.
W mitochondriach mięśniowych część protonów „przecieka” przez błonę bez wytworzenia ATP. Ten proton leak stanowi 20-30% spoczynkowego wydatku energetycznego.
Podczas redukcji wagi organizm próbuje oszczędzać energię – spada wyciek protonów. Efekt: pacjenci mówią: „Mam ciągłe uczucie zimna. Redukuję wagę i czuję się permanentnie zmarznięty.”
To nie hipochondria – to biologia.
Dorosłe osoby mają niewiele brunatnej tkanki tłuszczowej (BAT), ale ma ona ogromne znaczenie dla termogenezy adaptacyjnej.
Zawiera specjalne białko UCP1 (uncoupling protein 1), które rozłącza procesy energetyczne – zamiast wytwarzać ATP, wydaje energię jako ciepło.
Do tego dochodzi wzrost kortyzolu (stres metaboliczny), który dodatkowo hamuje aktywację brunatnej tkanki tłuszczowej i pogłębia metaboliczne spowolnienie.
Każda redukcja wagi jest stresem dla organizmu. Każdy stres to pobudzenie osi nadnerczowej i stymulacja wydzielania kortyzolu.
Większość receptorów kortyzolu znajduje się w tkance tłuszczowej trzewnej. Kortyzol preferencyjnie kieruje energię do adipocytów wisceralnych – tych, które najbardziej wpływają na stan zapalny i dysregulację metaboliczną.
To jest okrutna matematyka: stres redukcji wagi zwiększa kortyzol, a kortyzol zmienia sposób, w jaki organizm przechowuje tłuszcz – przenosi go w miejsca bardziej niebezpieczne dla zdrowia.
Układ dopaminowy odpowiada za:
W otyłości obserwujemy dysregulację tego systemu – bardzo podobną do mechanizmów w uzależnieniach.
Dynorfina to endogenny neuropeptyd opioidowy, który hamuje dopaminę. W otyłości obserwuje się zmiany w aktywności dynorfiny, które:
To prowadzi do cyklu: niska dopamina → szukanie wysokokalorycznych pokarmów → czasowa przyjemność → powrót do niskiej dopaminy.
Oksyntomodulina produkowana w dolnych częściach jelita (jelito cienkie, grube) ma dwutorowe działanie:
To jest przychylny nam hormon. Ale u pacjentów z otyłością wyrzut oksyntomoduliny po posiłku jest znacznie osłabiony.
To kolejny element zaburzenia – ścieżka ochronna słabnie dokładnie wtedy, gdy jej najbardziej potrzebujemy.
Nowoczesne leczenie otyłości często opiera się na agonistach GLP-1 i GIP (receptory sprzężone z białkami G).
Ale przy długotrwałej ekspozycji na te leki dochodzi do fizjologicznego procesu zwanego tachyfilaksją – receptory adaptują się.
Efekt: receptor znika z powierzchni komórki.
To nie oznacza, że lek przestał działać z powodu porażki – to naturalna fizjologiczna adaptacja.
Jeśli pacjent przerywa leczenie przedwcześnie, obserwujemy zjawisko preferencyjnej odbudowy tkanki tłuszczowej.
Po zakończeniu redukcji organizm odbudowuje tkankę tłuszczową szybciej i w większym stopniu niż beztłuszczową masę ciała.
To jest priorytet ewolucyjny:
Organizm przygotowuje się na „następny głód”.
Dlatego ochrona masy mięśniowej jest krytyczna.
Białko ma najwyższy TEF (Thermic Effect of Food) – 20-30%.
Efekt jo-jo to przewidywalna fizjologiczna odpowiedź organizmu na utratę masy ciała.
To nie jest porażka pacjenta.
To nawet nie jest porażka lekarza.
To jest biologia – zaprogramowana przez ewolucję do przetrwania.
Gdy pacjent zaczyna czuć silny głód, większy apetyt, chęć do słodyczy – może wiedzieć, że jego organizm działa dokładnie tak jak powinien.
Rola lekarza rodzinnego zajmującego się leczeniem choroby otyłościowej i nadwagi
Współczesna medycyna nie walczy z pacjentem, ale z biologia pacjenta. I ta biologia jest potężna.
Arca Medica – holistyczne podejście do zdrowia
Rozumiemy złożoność otyłości. Rozumiemy biologię. Jesteśmy tu, aby wspierać Cię w każdym kroku.