ck
Zgoda
Szczegóły
O plikach cookies
Niniejsza strona korzysta z plików cookie
Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.
Ciasteczka systemowe
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony poprzez umożliwianie podstawowych funkcji takich jak nawigacja na stronie i dostęp do bezpiecznych obszarów strony internetowej. Strona internetowa nie może funkcjonować poprawnie bez tych ciasteczek.
Ciasteczka reklamowe
Marketingowe pliki cookie stosowane są w celu śledzenia użytkowników na stronach internetowych. Celem jest wyświetlanie reklam, które są istotne i interesujące dla poszczególnych użytkowników i tym samym bardziej cenne dla wydawców i reklamodawców strony trzeciej.
Ciasteczka statystyczne
Statystyczne pliki cookie pomagają właścicielem stron internetowych zrozumieć, w jaki sposób różni użytkownicy zachowują się na stronie, gromadząc i zgłaszając anonimowe informacje.
Pliki cookie (ciasteczka) to małe pliki tekstowe, które mogą być stosowane przez strony internetowe, aby użytkownicy mogli korzystać ze stron w bardziej sprawny sposób.

Prawo stanowi, że możemy przechowywać pliki cookie na urządzeniu użytkownika, jeśli jest to niezbędne do funkcjonowania niniejszej strony. Do wszystkich innych rodzajów plików cookie potrzebujemy zezwolenia użytkownika.

Niniejsza strona korzysta z różnych rodzajów plików cookie. Niektóre pliki cookie umieszczane są przez usługi stron trzecich, które pojawiają się na naszych stronach.

W dowolnej chwili możesz wycofać swoją zgodę w Deklaracji dot. plików cookie na naszej witrynie.

Dowiedz się więcej na temat tego, kim jesteśmy, jak można się z nami skontaktować i w jaki sposób przetwarzamy dane osobowe w ramach Polityki prywatności.

Prosimy o podanie identyfikatora Pana(Pani) zgody i daty kontaktu z nami w sprawie Pana(Pani) zgody
home
|
Psycholog
|
Aneta Borucka-Iwańska
wróć Wróć
Umów wizytę

O mnie

Jestem psycholożką i psychoonkolożką. Wspieram osoby, które doświadczyły traumy, żałoby, choroby zagrażającej życiu, kryzysu psychicznego lub długotrwałego przeciążenia opieką nad bliską osobą. Szczególnie bliskie są mi obszary związane z traumą prostą (PTSD) i złożoną (cPTSD), powikłaną i traumatyczną żałobą, psychoonkologią oraz psychologią paliatywną.

W pracy klinicznej odwołuję się do nurtu poznawczo-behawioralnego. Korzystam z metod d...
Jestem psycholożką i psychoonkolożką. Wspieram osoby, które doświadczyły traumy, żałoby, choroby zagrażającej życiu, kryzysu psychicznego lub długotrwałego przeciążenia opieką nad bliską osobą. Szczególnie bliskie są mi obszary związane z traumą prostą (PTSD) i złożoną (cPTSD), powikłaną i traumatyczną żałobą, psychoonkologią oraz psychologią paliatywną.

W pracy klinicznej odwołuję się do nurtu poznawczo-behawioralnego. Korzystam z metod diagnostycznych i terapeutycznych stosowanych w pracy z traumą, żałobą, kryzysem zdrowotnym i cierpieniem egzystencjalnym, w tym z protokołów: terapii poznawczego przetwarzania traumy (CPT), terapii wzmacniania godności (DT) oraz terapii opartej na współczuciu (CFT). Bliskie jest mi podejście oparte na opiece skoncentrowanej na pacjencie i rodzinie. Ważne jest dla mnie, aby pomoc psychologiczna była uważna, etyczna i oparta na metodach mających swoje umocowanie w badaniach naukowych.
Rozwiń więcej
Wykształcenie
W 2015 roku ukończyłam z wyróżnieniem studia psychologiczne o specjalności kliniczno-sądowej oraz studia podyplomowe z psychoonkologii klinicznej.

Ukończyłam liczne szkolenia z zakresu psychotraumatologii wieku rozwojowego organizowane m.in. przez National Child Traumatic Stress Network, a także szkolenia dotyczące pracy z osobami dorosłymi po doświadczeniach traumatycznych, w chorobie nowotworowej, u kresu życia, w żałobie, w tym terapii poznawczego przetwarzania traumy (CPT) i terapii poznawczo-behawioralnej traumatycznej żałoby (TG-CBT) realizowane m.in. przez Medical University of South Carolina. Swoje kompetencje rozwijam nieustannie, w tym m.in. poprzez udział w zaawansowanym szkoleniu podyplomowym z zakresu psychotraumatologii na Uniwersytecie SWPS w Katowicach.
Języki
· Polski
Pokaż więcej więcej
Doświadczenie
Przez ostatnie ponad 10 lat prowadziłam prywatną praktykę kliniczną, której naturalną kontynuacją jest dziś marka Otulić Dobrem. W latach 2015-2023 współpracowałam również z hospicjum stacjonarnym i domowym, wspierając pacjentów oraz ich bliskich w chorobie, u kresu życia i w żałobie.

W latach 2015-2024 byłam także związana dydaktycznie z Uniwersytetem SWPS w Katowicach, gdzie prowadziłam zajęcia dotyczące psychologii traumy, psychologii paliatywnej oraz psychologii późnej dorosłości. Obecnie rozwijam działalność edukacyjną w formie webinarów, warsztatów oraz artykułów popularnonaukowych. Jestem współautorką dwóch artykułów naukowych poświęconych żałobie dzieci i młodzieży, w tym jej traumatycznemu charakterowi, a także autorką licznych tekstów popularyzujących wiedzę o psychologicznych i społecznych konsekwencjach traumy, opiece nad bliskimi chorymi, rozwoju potraumatycznym oraz funkcjonowaniu człowieka w kryzysie, również w kontekście życia codziennego i pracy.
Publikacje
Dziecko w żałobie – przegląd wybranych podejść teoretycznych; Psychologia Rozwojowa (2018, Tom 23, Numer 1)

Próba adaptacji programu terapeutycznego dla dzieci doświadczających traumatycznej lub powikłanej żałoby; Czasopismo Psychologiczne, Psychological Journal (2016)

Adresy

Dostępność
Najbliższy wolny termin
...
remote
Otulić Dobrem | specjalistyczna poradnia psychologiczna online
Dostępność
Najbliższy wolny termin
...
Kontakt
brak danych

Usługi

Wszystkie
Online
W gabinecie
Konsultacja psychologiczna online
89 zł
Szczegóły
close
Konsultacja psychologiczna online
89 zł
20 min.
Umów wizytę

Opinie

NAJNOWSZE
NAJWYŻSZA OCENA
NAJNIŻSZA OCENA
brak opinii

Aktualności

Blog
O gniewie, który zostaje po traumie
Stoisz w kuchni z kubkiem herbaty. Ktoś bliski mówi coś, co jeszcze...
O gniewie, który zostaje po traumie
Autor: Aneta Borucka-Iwańska
data 05.05.2026
zamknij
Autor: Aneta Borucka-Iwańska
data 05.05.2026
O gniewie, który zostaje po traumie
O gniewie, który zostaje po traumie

Stoisz w kuchni z kubkiem herbaty. Ktoś bliski mówi coś, co jeszcze kilka lat temu w ogóle by Cię nie ruszyło. A Tobie w jednej chwili robi się gorąco. Słowa, które masz na końcu języka, są o trzy numery za duże na to, co się właśnie wydarzyło. Wiesz to. I mówisz, mimo wszystko. Albo nie mówisz, tylko przegryzasz wargę tak mocno, że potem czujesz ból przez kolejne pół godziny. Albo wstajesz i wychodzisz, zostawiając w kuchni ciszę, w której ktoś próbuje zgadnąć, co właściwie zrobił źle.



Chwilę później przychodzi to drugie uczucie. Wstyd. Ten, który osiada w środku i mówi: zrobiłaś z siebie zołzę, znów. Albo: jestem trudna, jestem za bardzo, ludzie się ode mnie odwracają, i mają rację. Albo, najgorsze: to jest moja wina, to ja noszę ten ogień.



Jeśli czytasz to i coś w Tobie właśnie zacisnęło się w pięść, ten tekst jest dla Ciebie. Jest też dla Ciebie, jeśli właśnie pomyślałaś sobie, że Ciebie to nie dotyczy, bo Ty się przecież nie wściekasz, Ty jesteś tylko strasznie zmęczona. Albo, że Ty po prostu nie znosisz ludzi, masz alergię na głupotę, ale to nie jest złość, to po prostu prawda o świecie. Albo, że Ty się wcale nie złościsz, Ty się tylko cały czas obwiniasz, że nie umiesz tego bajzlu ogarnąć.



To wszystko jest gniewem. Tylko o różnych obliczach.



Gniew ma wiele twarzy

Gniew po traumie rzadko płonie w jeden sposób. Czasem bucha płomieniem, czasem tli się latami, czasem zamarza w popiele, o którym nikt już nie pamięta, że kiedyś był gorący. Każdą z tych form warto poznać osobno. Bo każda z nich o czymś innym Ci mówi.



Ten najgłośniejszy to wybuch. Podniesiony głos, ostre słowo, drzwi zamknięte odrobinę za mocno. Czasem zaskakuje nawet Ciebie samą, bo wcale nie planowałaś tak zareagować na to, co właśnie ktoś powiedział. To wersja gniewu, którą wszyscy wokół najszybciej zauważają. W głowach mamy ten obraz zapisany jako "tę prawdziwą złość", choć paradoksalnie u kobiet po traumie wybuch gniewu jest często ostatnią z pojawiających się form.



Ten najcichszy to gniew, który zwracasz przeciwko sobie. Powinnam była zauważyć wcześniej. Powinnam była się obronić. Powinnam była nie ufać. Powinnam była być silniejsza, mądrzejsza, czujniejsza, jakakolwiek - byle inna niż byłam. Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, prowadzisz przeciwko sobie proces, w którym jesteś jednocześnie oskarżonym, prokuratorem i sądem. I który nigdy się nie kończy. Z zewnątrz to wygląda jak skromność, dojrzałość, poczucie odpowiedzialności. W środku jest po prostu ciężko. Badania pokazują wyraźnie: ze wszystkich form gniewu po traumie to właśnie ten, obrócony do wewnątrz, razem z wysiłkiem stałego kontrolowania złości, jest najsilniej powiązany z zespołem stresu pourazowego (PTSD). Mocniej niż gniew, który wybucha na zewnątrz. U kobiet ta wewnętrzna ścieżka gniewu bywa szczególnie dobrze wydeptana, bo kulturowo to ona jest dla nas "dozwolona" w pierwszej kolejności, a nawet więcej, jest najczęściej jedyną dozwoloną w ogóle.



Ten przebrany za inteligencję to gniew, który tli się pod sarkazmem i cynizmem. Nie krzyczysz, nie obwiniasz siebie wprost, po prostu masz coraz "ostrzejsze pióro". Cięty komentarz na każdą okazję. Coraz mniej cierpliwości, coraz więcej dystansu, coraz częstsze przewracanie oczami. To gniew, który zamienia Cię w kobietę "twardą", choć pod tą twardością siedzi dokładnie ta sama wrażliwość, co wcześniej, tylko teraz oblepiona warstwą goryczy. W literaturze klinicznej nazywa się to chroniczną wrogością i jest jednym z lepiej udokumentowanych skutków długotrwałej traumy interpersonalnej.



Ten zamrożony to z kolei wersja paradoksalna. Mówisz, i święcie w to wierzysz: ja się nie złoszczę, ja w ogóle niewiele czuję. I masz rację, na powierzchni. Ale Twoje ciało pamięta. Ramiona są stale lekko podniesione, jakbyś czekała na cios. Szczęka boli wieczorami, jakbyś cały dzień coś przegryzała. Sen przychodzi z trudem, a kiedy w końcu przychodzi, przynosi sceny, w których ktoś goni, atakuje, zdradza. Współczesna psychotraumatologia coraz wyraźniej pokazuje, że trauma żyje nie tylko w głowie, ale i w układzie nerwowym, a emocjonalne odrętwienie jest często formą obrony przed uczuciami, które wydają się nie do udźwignięcia. Pod odrętwieniem bardzo często leży właśnie gniew. Tak głęboko schowany, że Ty sama nie masz do niego dostępu.



I ten ostatni, najbardziej rozproszony, to gniew będący filtrem na świat. Pani w sklepie jest niemiła. Kierowcy są tępi. Sąsiad jest głośny. Kolejka jest za długa. Każde z tych zdań może być prawdziwe. Tylko że kiedy brzmią wszystkie naraz, codziennie, przez lata, to nie jest opis świata. To opis tego, co masz w sobie. Świat się aż tak nie zmienił. Po prostu zaczęłaś go widzieć przez ciemne szkło, którego sama na sobie nie zauważasz.



Mało która kobieta po traumie reaguje wszystkimi formami gniewu naraz. Ale prawie każda rozpozna przynajmniej jedną z nich. A wstyd, którym zwykle reagujemy na własny gniew, każe nam tę formę gniewu najpierw schować, potem zaprzeczyć, że ją mamy, a na koniec znienawidzić siebie za to, że ona dalej tam jest.




Gniew po traumie rzadko bywa pierwszą emocją w kolejce. Częściej jest tą, która wyszła naprzeciw, żeby reszta nie musiała.




Pod gniewem prawie zawsze coś leży

Edna Foa, jedna z najbardziej znanych badaczek terapii traumy, opisała ten mechanizm w połowie lat dziewięćdziesiątych. Gniew po traumie często działa jak tarcza. Pod nim, w środku, prawie zawsze siedzi coś dużo bardziej miękkiego: lęk, strach, bezradność, smutek, wstyd, poczucie winy lub rana po zdradzie. Coś, czego nie da się przeżyć w pięć minut, na stojąco, w trakcie zwykłego dnia. Gniew jest wtedy jak ciężki koc, który zarzucasz na te wszystkie inne uczucia, aby móc znów iść do pracy, odbierać dzieci ze szkoły, robić zakupy, odpisywać na wiadomości.



I to, paradoksalnie, ma sens. Krótkoterminowo. Gniew daje energię, daje pozorne poczucie kontroli, trzyma na dystans rzeczy, których nie udźwigniesz, jeżeli dopuścisz je za blisko. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ten koc tkwi wciąż w tym samym miejscu miesiącami i latami. Bo wtedy szkodzi już nie temu, co jest pod nim, tylko Tobie. Twojemu ciału, które nie potrafi przestać być w gotowości. Twoim relacjom, w których ludzie częściej reagują na Twoje napięcie, a nie na Ciebie. Twojemu snowi. Twojej zdolności do ciszy.



I tu pojawia się rzecz, o której rzadko mówimy głośno: kobietom jest z tym wszystkim trudniej niż mężczyznom. Nie dlatego, że nasze emocje są inne. Ale dlatego, że uczono nas od małego, że mamy być ciepłe, miłe, opiekuńcze, niewybuchowe. Mamy nie krzyczeć. Mamy się uśmiechać, kiedy nam ciężko, żeby nikomu nie zepsuć dnia.



Profesor Kristin Neff, która od ponad dwudziestu lat bada zjawisko, które po polsku nazywamy samowspółczuciem, mówi wprost: kobietom nie wolno być gniewnymi. Społecznie, kulturowo, w pracy, w domu. A ponieważ gniew jest naturalną reakcją organizmu na krzywdę, to kobieta, która została skrzywdzona, dostaje od świata podwójną pracę domową: przeżyć to, co Cię spotkało, i jednocześnie nie być z tego powodu trudną dla otoczenia. Stąd właśnie tyle wstydu wokół naszej własnej złości. I stąd tak często nie poznajemy jej u siebie, kiedy przychodzi np. w przebraniu autoagresji albo cynizmu.



Współczucie dla siebie ma dwa oblicza

Tu jednak zaczyna się ta najpiękniejsza, moim zdaniem, część badań Neff. Bo samowspółczucie, które najczęściej kojarzymy z czymś miękkim i kojącym, w jej rozumieniu ma również dwa oblicza. I oba są kobiecie po traumie potrzebne.



Pierwsze to samowspółczucie czułe. Głos, który mówi: wiem, że jest Ci ciężko. Nie musisz nic udowadniać. Możesz tu po prostu być, w tym, co czujesz, i to jest w porządku. Ten rodzaj samowspółczucia jest balsamem na wstyd. Pozwala nie nienawidzić siebie za to, że nadal masz objawy, że nadal się boisz, że nadal czasem wybuchasz albo zamarzasz. Badania pokazują, że ten czuły wymiar samowspółczucia istotnie obniża nasilenie objawów PTSD, depresji i lęku po doświadczeniu traumy.



Drugie to samowspółczucie waleczne. Neff nazywa je obrazem matki-niedźwiedzicy, która stoi wyprostowana nad swoim młodym i mówi światu: odsuń się. Ten rodzaj samowspółczucia nie szepcze, ono głośno protestuje. Mówi nie temu, co Cię krzywdzi. Stawia granicę. Wycofuje zgodę, której wcześniej, ze strachu albo zmęczenia, dawałaś wszystkim wokół. I, co najważniejsze, uznaje Twój gniew jako sygnał, że coś faktycznie jest nie tak, a nie jako defekt Twojego charakteru.



Czuły wymiar samowspółczucia mówi Twojej złości: widzę cię, mam dla ciebie miejsce. Waleczny wymiar mówi: masz rację, że tu jesteś. Coś rzeczywiście wymaga obrony. Pomogę ci wybrać, czego bronimy i jak.



Bez czułego wymiaru, sama waleczność staje się tym, czego się boimy: zgorzknieniem, twardością, wojną ze wszystkimi i wszystkim. Bez walecznego, sama czułość staje się rezygnacją, rozpuszczaniem się w cudzych potrzebach, kolejnym "nic się nie stało, ja sobie poradzę". Dopiero razem dają coś, co jest realną siłą.



Dla kobiety po traumie to ma jeszcze jedno znaczenie. Twój gniew, niezależnie od tego, w którym wariancie dziś się pokazał, nie jest Twoim wrogiem. Jest pierwszą wiadomością od Twojej wewnętrznej niedźwiedzicy, że gdzieś w środku coś wymaga obrony. Pytanie nie brzmi więc jak go zminimalizować lub jak się go pozbyć. Pytanie brzmi: co ten gniew mi mówi i jak mogę to dać sobie inaczej, niż spalając się od środka.




Twój gniew nie musi być Twoim domem. Może być punktem na mapie, miejscem, w którym coś boli i prosi o uwagę.




Podsumowanie

Thich Nhat Hanh, którego cytat otwiera dzisiejszy post, to zmarły niedawno wietnamski mnich, który przeżył wojnę i przez całe życie pisał m.in. o gniewie. Nie traktował go jednak jak trucizny ani jak wroga. Traktował go jak dziecko. Płaczące, krzyczące, wymagające, ale wciąż - dziecko. Coś w środku Ciebie, co potrzebuje wyrozumiałości i dobroci, a nie sędziego.



I to jest ta najważniejsza rzecz, którą chciałybyśmy Ci dziś powiedzieć.



Niezależnie od tego, czy Twój gniew dziś jest wybuchowy, czy obrócony przeciwko Tobie, czy schowany pod sarkazmem, zamrożony pod warstwą zmęczenia, czy rozlany na cały świat - to Ty jesteś tą, która go dźwiga. Ty go czujesz. Ty przy nim nie śpisz. Ty po nim nosisz wstyd. Nie sprawca Twojej krzywdy. Nie Twoi bliscy. Nie świat. Ty.



To nie znaczy, że masz przestać się złościć. Naprawdę nie o to chodzi. Chodzi o to, że Twój gniew nie musi być Twoim domem. Może być punktem na mapie, miejscem, w którym coś boli i prosi o uwagę. Może być znakiem, że trzeba Cię obronić, ale nie obroną samą w sobie. Tę robotę da się powierzyć komuś innemu - Twojej wewnętrznej niedźwiedzicy, ale takiej, która działa z miłości, a nie z paniki. Albo tej matce z cytatu, która przychodzi do płaczącego dziecka i nie pyta, dlaczego płacze. Po prostu siada obok. Jest.



I jeszcze jedno, na koniec. Jeżeli czytając czułaś, że Ciebie to dotyczy, ale jednocześnie, nawet teraz, coś w Tobie mówi bez przesady, inni mają gorzej, mnie się chyba w sumie nic złego nie stało, to ten głos też jest częścią tej historii. To samokrytyczna strażniczka, która od lat pilnuje, żebyś nie zajmowała za dużo miejsca. Możesz jej powiedzieć, ciepło, że tym razem dziękujesz, ale poradzisz sobie inaczej.



I że ten ogień, który nosisz, naprawdę da się odłożyć. Nie od razu. Nie sama. Ale da się.



 



Bibliografia:





Olff, M. (2017). Sex and gender differences in post-traumatic stress disorder: an update. European Journal of Psychotraumatology, 8 (suppl 4).




Orth, U., & Wieland, E. (2006). Anger, hostility, and posttraumatic stress disorder in trauma-exposed adults: A meta-analysis. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 74(4), 698-706.




Brewin, C. R. i in. (2025). Post-traumatic stress disorder: evolving conceptualization and evidence, and future research directions. World Psychiatry.




Olff, M. i in. (2025). The impact of trauma and how to intervene: a narrative review of psychotraumatology over the past 15 years. European Journal of Psychotraumatology.




Foa, E. B., Riggs, D. S., Massie, E. D., & Yarczower, M. (1995). The impact of fear activation and anger on the efficacy of exposure treatment for posttraumatic stress disorder. Behavior Therapy, 26(3), 487-499.




Neff, K. (2021). Fierce Self-Compassion: How Women Can Harness Kindness to Speak Up, Claim Their Power, and Thrive. Harper Wave.




Hiraoka, R., Meyer, E. C., Kimbrel, N. A., DeBeer, B. B., Gulliver, S. B., & Morissette, S. B. (2015). Self-compassion as a prospective predictor of PTSD symptom severity among trauma-exposed U.S. Iraq and Afghanistan war veterans. Journal of Traumatic Stress, 28, 1-7. Zob. też: Braehler, C., & Neff, K. (2020). Self-compassion in PTSD. W: Emotion in Posttraumatic Stress Disorder (s. 567-596). Academic Press.




Neff, K. D. (2023). Self-Compassion: Theory, Method, Research, and Intervention. Annual Review of Psychology, 74, 193-217.





 



Ważna informacja



Materiały publikowane na tej stronie mają charakter wyłącznie edukacyjny i informacyjny. Powstają po to, oswajać trudne doświadczenia i wspierać w lepszym rozumieniu kryzysu, traumy, choroby i żałoby. Nie zastępują jednak indywidualnej konsultacji ze specjalistą ani procesu diagnostycznego czy terapeutycznego.



Jeśli jesteś w kryzysie psychicznym, obawiasz się o swoje bezpieczeństwo lub bezpieczeństwo kogoś bliskiego, potraktuj to poważnie i poszukaj natychmiastowej pomocy. W sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia zadzwoń pod 112 albo zgłoś się do najbliższego szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR). W kryzysie emocjonalnym możesz również skontaktować się z telefonem zaufania 116 123 (dorośli) lub 116 111 (dzieci i młodzież).


poprzedni Zobacz poprzednią aktualność
Zobacz następną aktualność poprzedni
Nie tylko po godzinach. Ocalali po traumie są nimi także w pracy.
Są ludzie, którzy słyszą więcej Niektórzy ludzie wchodzą do...
Nie tylko po godzinach. Ocalali po traumie są nimi także w pracy.
Autor: Aneta Borucka-Iwańska
data 13.04.2026
zamknij
Autor: Aneta Borucka-Iwańska
data 13.04.2026
Nie tylko po godzinach. Ocalali po traumie są nimi także w pracy.
Nie tylko po godzinach. Ocalali po traumie są nimi także w pracy.
Są ludzie, którzy słyszą więcej



Niektórzy ludzie wchodzą do pokoju i po prostu siadają. Inni wchodzą do pokoju i zanim jeszcze usiądą, zdążą zauważyć, kto jest spięty, czyj głos brzmi odrobinę ostrzej niż zwykle, kto dziś odpowiada zbyt krótko, kto unika kontaktu wzrokowego i czy cisza po pytaniu jest zwykłą ciszą, czy raczej tą ciszą, po której kiedyś przychodziło coś trudnego.



To nie zawsze jest nadwrażliwość. Czasem to pamięć ciała i układu nerwowego, który przez lata uczył się, że bezpieczeństwo zależy od wyłapywania drobnych zmian. Od tonu. Od pauzy. Od kroków na korytarzu. Od sposobu, w jaki ktoś zamyka drzwi. Od tego, czy „nic się nie dzieje” brzmi naprawdę neutralnie, czy raczej jak wstęp do czegoś, co zaraz w nas uderzy. 

Wiele osób po traumie złożonej zna ten sposób bycia bardzo dobrze. I często zna go także w pracy, choć rzadko nazywa go wprost. Tam przybiera on bardziej społecznie akceptowalne formy. Ktoś mówi, że jest po prostu bardzo uważny. Że ma dobrą intuicję. Że czyta atmosferę. Że szybko wychwytuje napięcie. Że umie przewidzieć, kiedy spotkanie „pójdzie źle”. Tyle że pod tą uważnością bywa nie talent, ale dawna konieczność.




„Nie każda czujność jest cechą charakteru. Czasem jest pamięcią tego, co kiedyś trzeba było przewidzieć, by przetrwać.”

Ocalali nie przestają nimi być o ósmej rano

W pracy lubimy zachowywać się tak, jakby człowiek przychodził do niej w wersji odfiltrowanej. Jakby można było oddzielić życie prywatne od zawodowego grubą linią i zostawić całą historię po jednej stronie. To wygodne, ale nieprawdziwe.



Nie tylko w życiu prywatnym jesteśmy ocalałymi. Jesteśmy nimi dwadzieścia cztery godziny na dobę. Także wtedy, gdy prowadzimy spotkanie, odpowiadamy na wiadomości, odbieramy telefon od szefa, słyszymy westchnienie współpracownika albo słyszymy zdanie: „musimy porozmawiać”.



Dla jednych będzie to tylko komunikat. Dla innych sygnał alarmowy, który uruchamia znany od lat ciąg reakcji. Przyspieszone tętno. Ucisk w żołądku. Przegląd wszystkich możliwych zagrożeń. Próbę przewidzenia katastrofy, zanim jeszcze stanie się realna. Nie dlatego, że ktoś jest „trudny”, „defensywny” albo „przewrażliwiony”. Czasem dlatego, że jego układ nerwowy nauczył się nie czekać na dowód. Nauczył się jak przeżyć dzięki wyprzedzaniu zagrożenia.



„Nie tylko w życiu prywatnym jesteśmy ocalałymi. Jesteśmy nimi także w pracy.”

Kontrola nie zawsze jest potrzebą władzy

To samo dotyczy kontroli. Z zewnątrz łatwo ją ocenić. Łatwo powiedzieć, że ktoś musi mieć wszystko po swojemu, że nadmiernie sprawdza, dopina, domyka, upewnia się, pilnuje, poprawia, nie odpuszcza. Łatwo przykleić etykietę perfekcjonizmu, sztywności albo potrzeby dominacji.



A przecież kontrola bywa również dawną strategią ochrony przed chaosem. Jeśli kiedyś to, co nieprzewidywalne, było naprawdę niebezpieczne, później człowiek może próbować ograniczać ryzyko wszędzie tam, gdzie tylko się da. Także w pracy. W kalendarzu. W procedurach. W mailach. W planie spotkania. W sposobie zadawania pytań. W potrzebie, by wiedzieć wcześniej, ustalić więcej, zostawić mniej przestrzeni na niespodziankę.



Taka osoba często nie próbuje nikim rządzić. Często próbuje nie dopuścić do tego, by świat znowu nagle wymknął się spod kontroli. W tym sensie nie chodzi o władzę. Chodzi o bezpieczeństwo. O próbę utrzymania rzeczywistości w ryzach na tyle, by nie rozsypać się razem z nią.



„To, co z zewnątrz wygląda jak nadmierna kontrola, bywa dawną strategią przetrwania.”

Praca może maskować traumę i jednocześnie ją uruchamiać

Przestrzeń zawodowa potrafi być dla osób po traumie paradoksalna. Z jednej strony bywa schronieniem. Daje strukturę, role, jasność, zadania, poczucie wpływu, rytm dnia. Pozwala funkcjonować. Pozwala wyglądać na osobę świetnie zorganizowaną, odpowiedzialną, wydajną, „silną”. Czasem właśnie w pracy trauma jest najlepiej ukryta, bo to tam strategie przetrwania dostają pochwały. Nadmierna czujność staje się profesjonalizmem. Kontrola staje się sumiennością. Trudność z delegowaniem staje się wysokim standardem. Czytanie napięcia w zespole staje się dojrzałością interpersonalną.



Z drugiej strony praca potrafi te same mechanizmy nieustannie aktywować. Niejasność. Niespójna komunikacja. Lider, który mówi jedno, a robi drugie. „Otwarte drzwi”, za którymi kryje się chłód albo kara. Nagłe zmiany planu. Publiczna krytyka. Chaotyczne priorytety. Brak wpływu. Przeciążenie. Atmosfera, w której trzeba stale skanować otoczenie, żeby nie dać się zaskoczyć.



Wtedy człowiek nie reaguje wyłącznie na to, co dzieje się tu i teraz. Reaguje również na wszystko, czego jego ciało nauczyło się wcześniej. I często sam nie do końca rozumie, dlaczego zwykłe spotkanie tyle go kosztuje albo czemu po jednym zdaniu wypowiedzianym określonym tonem potrzebuje pół dnia, żeby wrócić do siebie.



To nie jest słabość. To jest ciągłość doświadczenia

Bardzo długo opowieść o traumie była pisana tak, jakby istniała głównie w gabinecie terapeutycznym, we wspomnieniach i w relacjach intymnych. Tymczasem trauma ma też wymiar organizacyjny. Nie dlatego, że każda trudność w pracy jest traumą. Tylko dlatego, że człowiek z historią traumy nie przestaje być sobą po wejściu do zespołu.



Wnosi do pracy swoje sposoby przetrwania. Swoje czujniki. Swoje punkty zapalne. Swoje strategie unikania. Swoją potrzebę przewidywalności. Swoje trudności z zaufaniem. Swoje świetnie rozwinięte zdolności do czytania nastroju. Czasem także swoją nadodpowiedzialność, która z zewnątrz wygląda jak atut, ale od środka bywa wyczerpującym przymusem.



To nie znaczy, że osoba po traumie jest mniej kompetentna. Często bywa odwrotnie. Tyle że kompetencja nie zeruje fizjologii. Można być świetnym specjalistą i jednocześnie nosić w ciele alarm, który w określonych warunkach uruchamia się szybciej niż u innych.



Nie wszystko trzeba „naprawić” w człowieku

To ważne również dlatego, że język pracy bywa okrutnie uproszczony. Mówimy: ktoś źle przyjmuje feedback. Ktoś przesadnie kontroluje. Ktoś bierze wszystko do siebie. Ktoś reaguje emocjonalnie. Ktoś nie lubi zmian. Ktoś nie ufa. Ktoś za bardzo analizuje.



A może czasem warto zadać inne pytanie. Nie: „co z nim/nią jest nie tak?”, ale: „czego ten człowiek musiał się nauczyć, żeby kiedyś przetrwać?”. To nie jest pytanie rozgrzeszające każde zachowanie. To nie jest rezygnacja z granic, odpowiedzialności czy standardów. To jest po prostu bardziej uczciwy początek rozumienia.



Bo dopiero kiedy zobaczymy, że część zachowań w pracy może być dawną adaptacją, a nie wyłącznie „problemem postawy”, pojawia się szansa na coś więcej niż ocenę. Pojawia się szansa na język, który nie upokarza. Na przywództwo, które nie dokłada wstydu. Na wsparcie, które nie każe człowiekowi najpierw udowodnić, że jego reakcje są wystarczająco racjonalne, by zasługiwał na bezpieczeństwo.



Zdrowienie nie polega na tym, żeby niczego już nie czuć

Nie chodzi o to, by zrobić z pracy przestrzeń terapeutyczną. I nie chodzi o to, by każdą reakcję tłumaczyć traumą. Chodzi raczej o uznanie prostego faktu: ocalali nie przestają nimi być w godzinach pracy. A jeśli naprawdę chcemy mówić o zdrowiu psychicznym dojrzale, to musimy przestać udawać, że człowiek po traumie istnieje tylko po godzinach.



Zdrowienie nie polega na tym, żeby niczego już nie czuć, niczego nie przewidywać i nigdy nie reagować za mocno. Bardziej polega na tym, by coraz lepiej rozumieć, co uruchamia alarm, co należy do teraźniejszości, a co jest echem przeszłości. By nie mylić każdej zmiany tonu z zagrożeniem, ale też nie zmuszać się do ignorowania sygnałów, które kiedyś pomagały przeżyć. By mieć więcej wyboru tam, gdzie kiedyś był tylko odruch.



W pracy to może oznaczać coś bardzo prostego i bardzo trudnego zarazem: więcej jasności, więcej przewidywalności, mniej upokarzającej komunikacji, mniej chaosu sprzedawanego jako dynamika, mniej kulturowego zachwytu nad odpornością, która tak naprawdę bywa tylko dobrze ubraną formą przetrwania.



Nie przychodzimy do pracy jako czyste kartki

Może więc zamiast pytać, dlaczego ktoś „przesadza”, czasem warto zapytać, co jego ciało usłyszało, zanim reszta pokoju zdążyła cokolwiek zauważyć. Może zamiast dziwić się czyjejś potrzebie kontroli, warto zobaczyć, że czasem jest ona śladem po świecie, który przez długi czas nie był bezpieczny. A może zamiast budować organizacje tak, jakby wszyscy mieli identyczny układ nerwowy i identyczną historię, warto wreszcie przyjąć, że do pracy nie przychodzą tylko kompetencje. Przychodzą też ludzie. Ze swoją pamięcią. Ze swoim ciałem. Ze swoim sposobem przetrwania.



„Do pracy nie przychodzą kompetencje. Przychodzą też ludzie. Ze swoją pamięcią, ciałem i sposobem przetrwania.”

Nie przychodzimy do pracy jako czyste kartki. Przychodzimy jako ci, którzy coś przeżyli. Czasem dawno temu. Czasem tak dawno, że sami chcieliby już w to nie wierzyć. A jednak ciało pamięta. Głos pamięta. Kontrola pamięta. Czujność pamięta.



I właśnie dlatego ocalali są nimi nie tylko w życiu prywatnym. Są nimi również w pracy.



Jeśli rozpoznajesz w tym tekście siebie, pamiętaj, że to, co dziś wydaje się "dziwną", "nieadekwatną" reakcją, bardzo często było kiedyś sposobem na przetrwanie. W Otulić Dobrem chcemy rozmawiać o traumie, kryzysie i zdrowieniu bez uproszczeń, także wtedy, gdy ich echo słychać w pracy, relacjach i codziennym funkcjonowaniu. Jeśli szukasz takiej rozmowy, jesteś we właściwym miejscu.



 



Ważna informacja



Materiały publikowane na tej stronie mają charakter wyłącznie edukacyjny i informacyjny. Powstają po to, oswajać trudne doświadczenia i wspierać w lepszym rozumieniu kryzysu, traumy, choroby i żałoby. Nie zastępują jednak indywidualnej konsultacji ze specjalistą ani procesu diagnostycznego czy terapeutycznego.



Jeśli jesteś w kryzysie psychicznym, obawiasz się o swoje bezpieczeństwo lub bezpieczeństwo kogoś bliskiego, potraktuj to poważnie i poszukaj natychmiastowej pomocy. W sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia zadzwoń pod 112 albo zgłoś się do najbliższego szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR). W kryzysie emocjonalnym możesz również skontaktować się z telefonem zaufania 116 123 (dorośli) lub 116 111 (dzieci i młodzież).


poprzedni Zobacz poprzednią aktualność
Zobacz następną aktualność poprzedni
Wideo
brak
close

Odpowiedzi na pytania

messages 0 odpowiedzi
messages 0
brak

Artykuły z moim udziałem

Jak rozmawiać z ciężko chorym bliskim, żeby go nie zranić i nie wycofać się z relacji?
Wiele osób wycofuje się z relacji z ciężko chorym bliskim nie dlatego, że przestaje kochać, ale dlatego, że nie wie, co powiedzieć. O tym, jak...

Najczęściej zadawane pytania

Jakiego rodzaju porad udziela mgr Aneta Borucka-Iwańska
Mgr Aneta Borucka-Iwańska to psycholog. Na podstawie zdobytej wiedzy medycznej oraz doświadczenia, specjalista ten świadczy usługi medyczne w takim zakresie jak: Konsultacja psychologiczna online, 07. Psychologiczna opieka paliatywna (sesja specjalistyczna, psychoonkologiczna), 08. Konsultacja dla bliskich (rodzina/partner; sesja interwencyjna), 05. Wsparcie w żałobie i stracie / terapia powikłanej, traumatycznej żałoby (sesja specjalistyczna), 06. Wsparcie dla opiekunów dorosłych bliskich (sesja interwencyjna), 04. Psychoterapia traumy, w tym traumy złożonej (sesja specjalistyczna), 03. Wsparcie w chorobie onkologicznej (sesja specjalistyczna, psychoonkologiczna), 02. Interwencja kryzysowa (sesja interwencyjna)
Czy mgr Aneta Borucka-Iwańska oferuje również możliwość konsultacji online?
Tak, mgr Aneta Borucka-Iwańska oferuje konsultacje online. Żeby zarezerwować taką wizytę wystarczy kliknąć zakładkę „konsultacje online” i wybrać pasujący termin.
W jakich językach udziela porad mgr Aneta Borucka-Iwańska?
Języki, w jakich porad udziela mgr Aneta Borucka-Iwańska to: Polski
Jakie schorzenia leczy mgr Aneta Borucka-Iwańska?
Mgr Aneta Borucka-Iwańska oferuje konsultacje w zakresie takich schorzeń jak: Zespół stresu pourazowego, Zaburzenia w relacjach międzyludzkich, Zaburzenia emocjonalne, Wykorzystywanie seksualne, Stres, Problemy osobiste, Poszukiwanie sensu i swojego miejsca w życiu, Kryzys życiowy, Kryzys w związku, Kryzys emocjonalny.
Jakie wykształcenie ma mgr Aneta Borucka-Iwańska?
Mgr Aneta Borucka-Iwańska w notce o swoim wykształceniu pisze: W 2015 roku ukończyłam z wyróżnieniem studia psychologiczne o specjalności kliniczno-sądowej oraz studia podyplomowe z psychoonkologii klinicznej.

Ukończyłam liczne szkolenia z zakresu psychotraumatologii wieku rozwojowego organizowane m.in. przez National Child Traumatic Stress Network, a także szkolenia dotyczące pracy z osobami dorosłymi po doświadczeniach traumatycznych, w chorobie nowotworowej, u kresu życia, w żałobie, w tym terapii poznawczego przetwarzania traumy (CPT) i terapii poznawczo-behawioralnej traumatycznej żałoby (TG-CBT) realizowane m.in. przez Medical University of South Carolina. Swoje kompetencje rozwijam nieustannie, w tym m.in. poprzez udział w zaawansowanym szkoleniu podyplomowym z zakresu psychotraumatologii na Uniwersytecie SWPS w Katowicach.
Zarejestruj się na wizytę
Umów wizytę
e-Wizyta Wizyta w gabinecie
Wybierz usługę:
Regulamin i polityka prywatności
BLOOMWELL SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ | Jędrzejów | Skroniów 141T
Strona WWW placówki medycznej: BLOOMWELL SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ Jędrzejów, Skroniów 141T   |   Regulamin świadczenia usług
HaloDoctor
BioStat Sp. z o.o.
ul. Kowalczyka 17, 44-206
Rybnik
HaloDoctor nie jest placówką medyczną i nie świadczy usług medycznych. Nasza platforma telemedyczna służy do łączenia lekarzy z pacjentami i umożliwiania im świadczenia usług medycznych.
© BioStat® 2026 · Wszelkie prawa zastrzeżone | Dane osobowe | Regulamin